Drukarko-przyjazna wersja tematu
Kliknij tutaj, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie.
Forum Dyskusyjne Portalu Mrooczlandia > Mroczne Poezje > dział Poezje


Napisa: Mrooczek262 w Jan 8 2005, 12:19 PM
hmmm... małe pytanie
chcielibyście takie coś na wzór ww.wywrota.pl ? [nie wiem czy nadal działają, ale sa spoko wink.gif]

powiedzmy panel usera
obrazki tła z netu pobierane [url]
i każdy mógłby własną twórczość zamieszczać smile.gif

?
pozdrawiam

Mrooczek262

Napisa: Aynne w Feb 6 2005, 11:01 PM
Mrooczek262 - myślę, ze to byłaby fajna sprawa...

Szkoda tylko, że tak cicho tutaj jest w dziale poezji... Może to się z czasem zmieni - chętnie poczytałabym wiersze i trochę prozy mrocznej, magicznej - jednym słowem urzekajaco fascynujacej!!! biggrin.gif rolleyes.gif


Napisa: Candyman w Feb 14 2005, 10:05 PM
Powiedz mi Pani,
Gdzież jest Cel nasz
Nasz Przeznaczenie?

Czy bez powudu
Gnamy wśród gwaizd
Słuchając Muzyki dusz?

Czy bez przyczyny
Miecz nasz Krwią spływa
Choć krzywd nie ubywa?

Czy istnieje kierunek
W którym dązą nasze serca
By spłonąć w ogniu bitew
I w nepamięć imiona nasze odchodzą?

"Avarei harap arethis" - pieśń Legionu Akkad

Napisa: Dante w Mar 11 2005, 12:41 AM
Sen

Burzowy sen uczuć
Myśli nie zapisanych
Łez przelanych
Wciąż pada
Łza za łzą lecą z nieba
I padają jak ustrzelone gołębie
Co żyją tylko po to by umrzeć
Ich krew zlewa się w kałuże
I spływa z góry
Tworząc ścieżkę cierpienia
Którą mam iść
Tak jak Jezus na ukrzyżowanie
Skazany na samotność i potępienie
A ja nią idę bo nie pozostało mi już
Nic, nic, nic!

Napisa: Mrooczek262 w Mar 15 2005, 08:35 PM
smile.gif
gratuluję smile.gif
Dante - masz pozdrowienia ode mnie smile.gif
i gratulację za odwagę wyjścia przed szereg jako drugi z swymi wierszami smile.gif [Ibrahir/Candyman był pierwszy więc czekamy teraz na trzecią osobę by zmontować trójcę poetycką biggrin.gif]

Napisa: Lunaris w Mar 16 2005, 12:03 PM
Też mi się podoba, Dante. Bardzo głęboki. Miłe do poczytania. Czekam na więcej.

Napisa: Ivenaximburg w Mar 17 2005, 12:39 PM
Łza spłyneła po policzku
Zimna, słona, obojętna
Goni w dół ku ziemi
Rozbić się pragnie
Chce jak kropla deszczu
Odnaleźć obiecaną ziemie
By znów stać się jednością
Z podobnymi sobie
Aby wreszcie nei być samotną
Żyć wśrud swoich
By nigdy nie zaznać samotności
Zawsze kogoś obok siebie mieć

Napisa: Lunaris w Mar 17 2005, 01:58 PM
Piękne.
Mrooczek doczekał się swojej triady. smile.gif

Napisa: Ivenaximburg w Mar 17 2005, 02:06 PM
On już czytał wiele moich wierszy tongue.gif
Pozatym nie uznaje ich za nic specjalnego biggrin.gif

Napisa: Ivenaximburg w Mar 17 2005, 03:31 PM
Anioł

Kamienne skrzydła ku niebu wzniesione.
Na kamiennych piórach promienie roztańczone.
Tworzą coś jagby słońca gre na wodzie.
Piłyskują i igrają blaskiem swoim.
Kamienna uniesiona ku niebu twarz.
Usta rozchylone jagby muwić chciały.
W oczach martwych, kamiennych.
Igra dawny płomień powstania.
Rence ku guże skierowane błagalnie.
Prosi o dar który może nie nadejść.
Chce się unieść wyrwać z niemocy kamienia.
Jednak czy to możliwe by ożyła skamieniała ziemia?
Lecz jednak figura pragnie i łaknie.
Unieść się w niebo i poprostu być.
Lecz czy figua z kamienia.
Aniołem może się stać?
Jedna jes tylko Anioła nadzieja.
Jak kamienne ludzkie serca.
Czasem znów zaczynają bić.
Tak i może kamienny Anioł.
Kiedyś On może zacząć żyć.

Napisa: Ivenaximburg w Mar 17 2005, 03:32 PM
Gniew

Gniew zatopiony w żelazie!
Miecz zrodzony z krwi!
Tarcza z gwałtownych słów!
A zbroja z ludzkich myśli!

Czas wskazyje droge!
Droga wiedzie wprost!
W nierealne ludzi tumy!
W chłud bijący z ich serc!

Zamknij oczy i bądź!
Kimś kto nigdy sie nie podda!
Barbarzyńcą z dawnych dni!
Gdy nie obcy był Ci ból i gniew!

Jak kiedyś miecz!
Teraz w twej dłoni moc!

Zamiast gniewu!
Opanowanie i cichy szept!

Zamiast tarczy!
Niech moc chroni cię!

A zamiast zbroi!
Odziej sie w myśli swe!

Wydobądź z siebei gniew!
Ślady dawnych przeżyć!
Pamiątki Tamtych chwil!
I zacznij na nowo życ!

Napisa: Sari_Aris w Mar 17 2005, 11:25 PM
Moglabym pomyslec ze ten wiersz jest dla mnie -bardzo ladny Iven z reszta jak pozostale aniolek.gif

Napisa: Ivenaximburg w Mar 18 2005, 12:06 AM
Droga Sari ja jestem że tak powiem "zakopana w wierszach" wienkszość znich i tak spalam a ich ciągle przybywa biggrin.gif

Napisa: Lunaris w Mar 18 2005, 12:43 PM
Mnie się jak zwykle podobają, Ivena. Szczególnie chyba ten Anioł.

Napisa: Ivenaximburg w Mar 18 2005, 01:27 PM
Dzienki biggrin.gif

Postaram się dzisiaj coś przepisać i wrzucic biggrin.gif

Choć wienkszość moich wierszy "spływa krwią" to mam nadzieje ze nikogo nimi nie "uraże".

Napisa: Ivenaximburg w Mar 18 2005, 11:53 PM
Prosze

Prosze chodź ze mnom do piekła
Prosze uchwyć me ręce
Prosze przytul mnie smutną
Prosze pocauj mnie jeszcze
Prosze nie odchodź przez chwile
Prosze przed śmiercią jeszcze
I w końcu przestałam prosić wreszcie
I nikogo jóż nigdy o nic nie zapytam
I nikt nie odpowie mi więcej

Napisa: Ivenaximburg w Mar 19 2005, 12:08 AM
Sen...

Sen
Oczy mi zamyka
Zmrok za oknami

Muzyka
Cicha
Ognista
Rytmiczna

Powietrze
Uchylone okno
Wiatr szumiący

Liście
Układane we wzory

Muzyka powietrza
Zapach buży
Elektrycznośći
Pachnący wiatr

Życie
Serce bijące
Rytmicznie
Mające w sobie gniew

Rytm
Ogień palący dusze
Chęć zemsty

Ból
Troska
Samotność
Tęsknota
Śmierć
Siła

Miecz błyszczy

Grom
Rozdziera niebo
A po nim
Miecz z pooruna
Przecina niebo
Niszczy
Kończy
I zaczyna

Krew

Zapach wiatru
Okno otwarte
Włosy rozwiane

Zapach kadzideł
Świece płonące

Podmuch

Nastanie ciemności

Dłoń
Rękojeść miecza
Uchwycona sprawnie

Wychylam się
Wyskakuje
Spoglądam w niebo

Miecz unosze
Błysk
Ostrze

Krok
Ide
Przyspieszam
Biegne

Gniew dodaje sił
Przeradza się w wściekłość

Płonie ma krew

Drzewa
Grmomy
Mrok rozcinany
Jezioro
Skarpa
Głaz
Kamień
Ołtarz

Unosze dłoń
Dotykam
Nagość kamienia
Przesyconego mocą

Kłade miecz
Modlę się

Grom
Uderza w ołtarz
Zatapia się w mieczu

Chwytam rękojeść

Moc wypełnia mnie
Zamykam oczy
W uszach szał

Moc
Siła
potęga

Sekundy są latami

Unosze nad głowe miecz

Otwieram oczy
I widze

Miecz lśni

Energia przesyca mnie

Ołtarz pękł
Skruszony
A na kamieniach krew

Ktoś stoi na wprost
Patrzy na mnie

Widze

Jego oczy
Muwią
"Strach"

Spoglądam
Czerwone oczy
Włosy wyblakłe
Krew na ostrzu

I moje ciało
Zakrwawione

Ktoś
Dotyka mnie
Obraca

Widze

Tuli mnie
Łza

Opuszczam miecz
Uderza

Kamienie
Tryska krew

Wracam

Niemoge
Jeszcze nie czas
By zostać

A może odejść?!
Co warzniejsze?!

Być tu
Być tam

Wracam

Tuli mnie
Nadal czuje moc
Unosze dłoń
Dotykam
Łzy

Szukam

Znajduje miecz

Lerzy na kamieniach

Uśmiecham się

W ustach
Czuje krew

Muwie
"Tak łatwo
Nie pozbendziesz sie mnie"

On milczy
I tuli
Czuje jego ciepło

W dłoni miecz
Wpływa we mnie moc

Podnoszę się

Do okoła mrok

Jest obok mnie
Tuli
Poprostu jest
I kocha mnie

Nie moge odejść
Jeszcze nie czas

Jestem dzieckiem Mroku

A Mroku
Kto umie pozbyć się

Zapewne nikt z Was

On sam odchodzi

Tak samo jak ja

Lecz jeszcze nie czas

Miłość
Miecz
Krew w żyłach

Nic więcej
Mi nie trzeba

W końcu na co
Dziecku Nocy coś więcej

Wojowniczka w ciele
Kapłanka w sercu

Jestem kobietą
Nie swym mordercą

Buża to moja moc
A w niej to
Co daje mi siłe
By walczyć i trwac

Tym właśnie jestem ja
Burzą szalejącą w Noc

Napisa: Lunaris w Mar 19 2005, 11:52 AM
Uch, ale długi ten drugi wiersz. smile.gif Jednak doskonale pasują do klimatu tego miejsca.

Napisa: Sari_Aris w Mar 19 2005, 01:14 PM
Nie moge wyjsc z podziwu Iven te twoje wiersze sa naprawde swietne biggrin.gif

Napisa: Ivenaximburg w Mar 19 2005, 03:27 PM
Jak dam rade to dzisiaj terz coś wrzuce tongue.gif
To sobie poczytacie tongue.gif

Napisa: Ivenaximburg w Mar 21 2005, 12:45 AM
Z Mroków Nocy.....

Z mroków nocy wyrwana.
Żucona w światło słonecznego dnia.
Obudzona poromieniami słońca.
Mam ochote uciec i skryć się.

Promienie słoońca biją w mą twarz.
A słonce swoim blaskiem zabić chce.
Czuje jak wyciąga po mnie swoje dłonie.
Chce uchwycić mnie i zniszczyć.

Wychylam sie jeszcze w blask dnia.
Chce uciec prze dziennym światłem.
Mam ochote ukryć sie w mroku.
Lecz dzien niepozwoli mi uciec.

Maże o nocy obienciach nad ziemią.
By znowu go znaleźć i znów z nim być.
Jednak dzień ma swoje prawa.
Czekam wieęc nastania nocy.

Czekam na jego dotyk, poaunek.
I znowu chce poczuć jego żar...
W nocnych obienciach jego sie skryć.
być tylko jego i z nim śnić.

Wychodze z swej komnaty i ide w dzień.
Słońca promienie jak oszcza ranią mnie.
Jednak bendąc jedną z ludzi ...
Słońce to tagrze muj żywioł...

Idąc w blasku słońca okrta czarną mgłą.
Ide powoli mrużąc oczy przed blaskiem.
I modle sie o nastanie gwieździstej nocy.
By znowu w jego ramionach spocząć.

Wyrwana z Mroków Nocy wszechwiecznej.
Modle sie o powrut i spoczynek.
Modle sie by na nowo narodzić się.
W mrocznej kraine gdzzie znów będzie on.

Mruże oczy przed słońca blaskiem.
Niose w sobie nadzieje na powrut Nocy.
Na porut tego co było moim domem.
Na powrut i spoczynek w jego ramionach.

Wyrwana z Nocy obieńć odziana w wspomnienia.
Marze i modle sie o powrut Nocy.
Staje sie narzędziem losu.
Aż do dnia powrotu nocy.

Wypełniam to co lo karze mi czynić.
Posuszna temu co mną kieruje.
Czekam na spełnienie sie marzeń.
I na jego powrut do mnie na wieki...

Napisa: Sari_Aris w Mar 21 2005, 03:04 PM
hehhhhhh -znam go juz na pamiec i bardzo lubie ten wiersz i ty wiesz czemu zeby.gif jezyk1.gif diabelek.gif

Napisa: Sari_Aris w May 2 2005, 02:22 PM
Kto nastepny do pisania wierszy ? rolleyes.gif

Napisa: Spike_unit01 w May 2 2005, 02:26 PM
Tylko czy to coś można nazwać wierszem?
Kap kap kapu kap kapią na gorące piaski mieniącej się w słońcu pustyni, wiśniowe kryształki krwi. Krew ofiary, ofiary nienawiści i głupoty zostawiającej za sobą ruiny na trupich polach. Ciała żołnierzy? W mniejszości. Głównym pokarmem śmierci na wojnie bezbronni, słabi, nie zainteresowani. Istoty borykające się ze zwykłymi problemami życia. Kap kap kap upadają wiśniowe kropelki w bordową kałuże. Kapu kap lecą krople a w nich resztki życia. Uderza fala bólu nie do zniesienia, to już ostatnia, jeszcze mdłości wrażenie podchodzącego do gardła żołądka. Zawrót głowy, zawirował świat. Plusk. Młody człowiek pada w krew własną przelaną za sprawy innych. Posiniaczoną i skąpaną we krwi twarz smaży teraz gorący jak ogień piasek. W górze zamknął okrąg sęp. Dlaczego odszedł? Wmieszany w walkę o pokój zastał śmierci oblicze? Może czarne złoto oprawcy wyczuli? Pytam więc was. Opowiadacie się za pokojem, wysyłacie wojska. Dlaczego on zginął? On już nie opowie otym raczej.
Wojna nie służy pokojowi i chwale, bohaterstwo w mordach?
Kto tak twierdzi głupcem jest. Wojna służy, ale portfelom swych twórców. Oni jednak nad nią nie panują. Najcwańsi myśleć są? Sprytniejszy ktoś/coś jest. Czerpie korzyści i z ciąga długi twórcy wojen to jej teatr lalek. Każdy taką lalką jest, każdy w jej szpony porwany zostanie. Bo ona odbiera to co kiedyś zostało dane.
<Spike_unit01>

Napisa: Sari_Aris w May 2 2005, 02:31 PM
No i ok coprawda to wyglada jak opowiadanie pisane wierszem ,a zeby wygladalo jak wiersz trzeba to pooddzielac czyli zrobic to w slupku linijka pod linijka i bedzie wiersz tak jak np wiersze Iven

Napisa: Damned w May 2 2005, 02:33 PM
no, nie wygląda to na wiersz, raczej kawałek prozy.
ale jest calkiem nie złe smile.gif na pewno nie tak tragiczne jak opisywałeś

Napisa: Spike_unit01 w May 2 2005, 02:36 PM
mówiłem że to niejest wiersz. Ja nieumiem wierszy tylko same takie niewiadomo co ale jak ktoś by był zainteresowany to moge meilem reszte podesłać chociaż dużo tego niema bo niemam czsu.

Napisa: Damned w May 2 2005, 02:39 PM
więc jestem zainteresowana
chętnie zobaczę resztę

Napisa: Damned w May 2 2005, 11:56 PM

Sari, chciałaś żeby ten dział się tochę powiękrzył więc-for you


Mroczna Kraina

Mroczna Kraina ciszą dźwięczy...
gdzie znikło widmo mego raju?
jestem tak blisko,lecz...
to ciepienie nie ustąpi

duszę mą w Mroku słów tych skrywam
w potoku łez wypływającym z Krainy...
cienia
we Krwi rozlanej, tak cierpiącej

jak tudno duszy potępionej w ciemności przejść tę długą dogę...
lecz nadal wielką mam nadzieję

że może kiedyś zgaśnie słońce...
wtedy powieje zimny wiatr
i może wyedy znow odpocznę

jak przed wiekami...
V.S(damned)




ten wiesz liczy sobie tochę czasu,ale zapisałam go tak jak zostal wymyślony
czyli bez zmian smile.gif







Napisa: Sari_Aris w May 3 2005, 12:07 AM
Jestem usatysfakcjonowana tym bardziej że Mroczna Kraina to mój dom ,dziękuję Damned ,wiersz jest bardzo dobry spoko.gif tongue.gif

Napisa: Damned w May 3 2005, 12:10 AM
dzięki również
a ten wiersz to moje odczucia, ktoe kiedyś przelałam na papier

Napisa: Lunaris w May 3 2005, 10:04 AM
Spike - Podoba mi się. Ma w sobie głębie. Sari ma rację jakby to dobrze podzielić na wersy całkiem taki wiersz by wyszedł.
Damned - Też brzmi interesująco chociaż wydaje mi się, że w dwóch miejscach można by zrobić małą korektę dla większej perfekcji, jeśli chodzi o ścisłość (wiele osób uważa, że nie znam się na krytyce, więc może się mylę tongue.gif ).

Tutaj:

"w potoku łez wypływającym z Krainy...
cienia"


Ten cień trochę odstaje sam. Jakby go dołączył do górnego wersa, albo coś z góry dodał na dół.

I tutaj:

"jak tudno duszy potępionej w ciemności przejść tę długą dogę...
lecz nadal wielką mam nadzieję"


Trzy wersy czytałyby się bardziej rytmicznie z całością.
Ale w sumie w dużym stopniu liczą się oddane uczucia poety, więc i bez tego dobrze się czyta. smile.gif


Napisa: Damned w May 3 2005, 10:16 AM
QUOTE
Damned - Też brzmi interesująco chociaż wydaje mi się, że w dwóch miejscach można by zrobić małą korektę dla większej perfekcji, jeśli chodzi o ścisłość (wiele osób uważa, że nie znam się na krytyce, więc może się mylę  ).

Tutaj:

"w potoku łez wypływającym z Krainy...
cienia"



to jest zastosowane celowo, żeby odpowidenio wiersz odczytać
tak samo z tym o potępionej duszy.
jeżeli chodzi o środki poetyckie
to nazywać za bardzo i ch nie umiem, jedynie zastosować... biggrin.gif
więc nie powiem jak się nazywają. smile.gif
a co do krytyki, to każda jest potrzebna biggrin.gif

Napisa: Ivenaximburg w May 11 2005, 08:38 PM
Kryształ
Kryształ spoczywał w mej dłoni
Wiatr zawiał i zdmuchnął go na ziemie
Kryształ uderzył i rozbił się
Na części jednakowej wielkości
Chcące się znowu złączyć
Lecz każda chce być całością
Walczyć o siebie tylko chce
Nie podejmując kroków by z innymi się pogodzić
Same całością być chcą
Tylko jedna stoi na uboczu
Chce znów stać się częścią całości
Lecz jak ma pogodzić pozostałe cząstki ?

Ivenaximburg [ 20 Kwietnia 2003 ]

Napisa: Lunaris w May 12 2005, 11:04 AM
Śliczny wiersz. smile.gif

Napisa: Spike_unit01 w May 12 2005, 02:14 PM
Tak zgadzam sie jest dobry

Napisa: Ivenaximburg w May 12 2005, 09:53 PM
Proszę

Proszę chodź ze mną do piekła
Proszę uchwyć me ręce
Proszę przytul mnie smutną
Proszę pocałuj mnie jeszcze
Proszę nie odchodź przez chwile
Proszę przed śmiercią jeszcze
I w końcu przestałam prosić wreszcie
I nikogo już nigdy o nic nie zapytam
I nikt nie odpowie mi więcej

Ivenaximburg [ 21 Marca 2001 ]



Napisa: Nezael w May 29 2005, 10:10 AM
Witam... powinienem to zamieścić w dziale dla głupawek gdyż w takim stanie pisałem to "dzieło"... No cóż wygląda jak wiersz więc oceńce tylko szczeże...


Sword

Time is passing...
Humans empires are failing...
But I...
I have not change for thousands years...

Four legions was under my leadership...
Thousends of battles i have win...

But I...
I think abaut next battle...
If I die in this battle...
My own soul...
Will find new home in my own sword...


Dodam polskie tłumaczenie tego wiersza...

Miecz

Czas upływa...
Ludzkie Imperia upadają...
Ale ja...
Ja sie nie zmieniam przez tyśiące lat...

Cztery legiony były pod moim dowódctwem...
Tyśiące bitew wygrałem...

Ale ja...
Ja myśle o następnej bitwie..
Jeśli zgine podczas tej bitwy...
Moja własna dusza...
Znajdzie dom w moim własnym mieczu...


No tak to "dzieło" brzmi po polskiemu smile.gif

Napisa: Lunaris w May 29 2005, 02:43 PM
No robi wrażenie, Nezael. W dodatku jeszcze w dwóch wersjach językowych.

Napisa: Damned w May 29 2005, 04:00 PM
QUOTE
No robi wrażenie, Nezael. W dodatku jeszcze w dwóch wersjach językowych.



zgadzam się z Lunaris,niezły wiersz i rzeczywiście robi wrażenie

Napisa: Sari_Aris w May 29 2005, 04:44 PM
mowiłam mu ze wiersz dobry ,ale nie chce słuchac - tak wiec Nezael przegrałes z nami biggrin.gif

Napisa: Nezael w May 29 2005, 04:48 PM
Dobra dobra niech wam będzie mad.gif


Macie przewage liczebną bialaflaga.gif

Napisa: Shadow w Jun 9 2005, 08:42 PM
a ja pisze proze...i chyba jest ona zbyt długa żeby ją tu umieścić ..w każdym razie bardzo ciekawe wiersze smile.gif ...

Napisa: Sari_Aris w Jun 9 2005, 09:31 PM
QUOTE (Shadow @ Jun 9 2005, 08:42 PM)
a ja pisze proze...i chyba jest ona zbyt długa żeby ją tu umieścić ..w każdym razie bardzo ciekawe wiersze smile.gif ...

to co ? wal śmiało wszyscy chetnie przeczytamy smile.gif

Napisa: Lunaris w Jun 10 2005, 11:28 AM
QUOTE (Sari Arisa @ Jun 9 2005, 09:31 PM)
QUOTE (Shadow @ Jun 9 2005, 08:42 PM)
a ja pisze proze...i chyba jest ona zbyt długa żeby ją tu umieścić ..w każdym razie bardzo ciekawe wiersze smile.gif ...

to co ? wal śmiało wszyscy chetnie przeczytamy smile.gif

Tak. Ja też chętnie poczytam. smile.gif

Napisa: Shadow w Jun 11 2005, 03:24 PM
PantaRei
Była wiosna i w ogrodzie PantaRei zakwitły Róże.Ich czerń była tak inna od całej reszty,pewnie dlatego też tak je uwielbiała.Przychodziła tam codziennie i dom zawsze był pusty.W salonie grało Pianino,jakoś bez niczyjej pomocy,może dlatego,że to co się tam znajdowało posiadało duszę. Pewnego dnia zjawił się on i zniszczył wszystko.Przedmioty stały się puste ,a Róże zwiędły. Siadała w kącie,patrząc co robi,on nigdy jej niezauważał.
Potem doszło do niej,że nie było w tym nic dziwnego.. Ona miała swój Świat,on również.. i to tylko w jej Ogrodzie Róże zamieniły się w puste i wyschnięte gałęzie,a ziemia pokryła się ich czarnymi płatkami.On żył nadal,ona już nie.Któregoś razu,gdy on pisał na maszynie,ona rozglądała się po ogrodzie,już dawno nie zwracała na niego zbyt wielkiej uwagi,ale ,że kiedyś był jedynym co kochała,postanowiła zajrzeć tam znowu.Zauważyła,że wszystkie kwiaty zniknęły,może ktoś je wyciął?pomyślała.Wpadła w złość i rzuciła drewnianą Pozytywką w lustro rozbijajac je.On nadal zajęty pracą,wpatrywał się w wypełnione tuszem białe przestrzenie papieru.Nic nie zauważył,może dlatego,że to jej Lustro pękło.Mówiła,krzyczała..jednak nikt jej nie słyszał.Usiadła w rogu pokoju tracąc wszelkie nadzieje i popadając w coraz większą złość,potem smutek.To już koniec-pomyślała.Odejdzie stąd..nie jest w stanie go wyrzucić,ani zabić..więc to ona musi się poddać.Zaraz potem zniknęła..i juz nigdy się tu nie pojawiła. Pianino wystukało kolejną melodię i nagle ucichło. On otworzył oczy, usiadł na krawędzi łóżka i spojrzał przed siebie.Lustro było rozbite a na ziemi leżała martwa,drewniana pozytywka.Ogród stał się pusty.Czerń róż wyblakła a zaraz potem przepadła w nicość.Wszystko tu odeszło,dlatego on również musiał..Dom i ogród gdzieś zniknęły,ktoś kiedyś mówił,że przechodząc tędy czuł zapach róż i słyszał rozpływające się na wietrze dźwieki pianina...

Napisa: Sari_Aris w Jun 11 2005, 03:56 PM
no bardzo ładne to opowiadanie aż się wzruszyłam placze.gif ehhh jestem romantyczką rolleyes.gif łez mam wiele więc możesz pisać dalej smile.gif

Napisa: Damned w Jun 11 2005, 06:18 PM
Shadow spoko.gif

Napisa: Lunaris w Jun 12 2005, 10:05 AM
Bardzo dobrze ci idzie i wcale nie jest takie długie, więc możesz śmiało się rozkręcać jeśli idzie o mnie przyzwyczaiłam się już do czytania dłuższych. spoko.gif Chyba nikt nie będzie miał nic przeciwko dłuższej przyjemności.

Napisa: Spike_unit01 w Sep 10 2005, 11:21 PM
A TERAZ:"Z dyńki przygód kilka, do ogniska i kominka' czyli psychoza a raczej początek nowej seri.



SZCZĘŚLIWY SMUTNY ROLNIK

Jak krócze skrzydła czarny
Spłynął na ziemi powierzchnie
Poprzez czasu i światów bramy
Za sterem jego w mroku szaty smutny Mors odziany
Mors pociąga za dźwignie zanic ma ludzkie plany
Uruchamia żniwiarke kruchości i gnuśności niszczarke
Silnik zatrząsł sie i zawył
Swym rykiem ogłasza potępieńców żniwa
Czarny dym z komina nad ziemie sie wydobywa
Trybów i trybików orkiestra swą gre rozpoczyna
Silnik zawył głośniej
Ostrza na przodzie w okrutnego tańca krokach wirują
Mors zakręcił losu kołem
Gąsienice zaszczękały
Szarpnęły do przodu maszyne
Ta z łoskotem wpada na pole
Świeżym banknotem pachnie to pole
Papier szeleści w lekkiego wiatru symfoni
Odgłosy hulanki cisze tu mącą
Osłonią Morsa orkiestry brzmienie
Ironi uśmiech na twarzy jego zagościł
Pod gąsienic ciężarem gnieciony bilon skrzypi
Na złotym parkiecie w objęciach szampana nieświadomie sie bawią
Pijana pop gwiazda sceniczny swój występ w kabaret zamienia
Zniesiona ze sceny witalnych pod stołem sił poszuka
Na sceny niebie nowa gwiazda zabłysła
Najbogatsi i sławni nad nią władzy żadnej niemają
Jest bezkonkurencyjna bez względna
Teraz on im zagra a oni zatańczą
A rozpacz i płaczu szlochanie muzyką dziś będzie
Mors poraz kolejny kołem losu zakręcił
Żniwiarka czarna ruszyła z życia sceny
Noże mielą i szarpią
Gąsienice jak prasa miażdżą
Nanic sie zdały do boga modły wznoszone
Potępione dusze w słoju pustki uwięzione
Niezatańczą już więcej
Hulanki kres nastał
Niema już miejsca na śmiecie
Śmieci są zbędne
Recycling nietylko przez ludzi hwalony
W żniwiarki silniku płacz echem rozbrzmiewa
Ostatni tam taniecpotępieni tańczą
Potępieńców taniec
Z komina wraz z dymem potępieńców krzyki woń ostrzeżenia niosą


Mors-->Śmierć

Spike_unit01

Dedykowane ludzią i innym cywilizacją o podobnych priorytetach. dry.gif

Napisa: Shadow w Sep 15 2005, 05:48 PM
dobre wink.gif nie wiem czemu wydaje mi się , że ten wiersz można interpretować na dwa sposoby? huh.gif przepraszam jeżeli się myle, ale z moją interpretacją wierszy jest różnie.. unsure.gif
************************
Witamy w Krainie złudzeń...

I.Na zwoju pergaminu, twoje imię przypieczetowane krwią,

wokół głuchy śmiech demonów nocy.

W podziemiach płonie ostatni żywych król,

a w twoich żyłach napój Bogów ..

dar nieśmiertelności.

II.Już czas,

księżyc przesłoniły chmury,

ostatni płomień ognia zgasł,

pozostawiając świat skąpany w mroku.

Nicości nowy nastał świt, wokół krzyk szaleństwa dusz,

dysonas słów niewypowiedzianych (...)

...to jeden z moich pierwszych wierszy i zarazem narazie ostatni..tym bardziej, że nie mam pojęcia jak go dokończyć, pozatym wcześniej miał być to tekst piosenki, ale chyba dobrze że tak się nie stało biggrin.gif

Napisa: Spike_unit01 w Sep 16 2005, 04:04 PM
No spiosenkami chyba jest gorzej bo to autor ma wizje jak ją zaśpiewać i on wie jaki rytm tam dać i takie tam z muzyką sprawy.
Mi sie podoba jak nieraz jest nie dokończone wtedy ten co czyta musi pomyśleć troche, no jednym słowem nieraz zmusza do myślenia:)
pozdrawiam i życze natchnienia do pisania unsure.gif
eee śiewania też etam ogólnie

Napisa: Spike_unit01 w Sep 16 2005, 05:17 PM
MORSKA BALLADA, NIETYLKO DLA MARYNAŻY.

Smukły czerwony tankowiec przebija sie poprzez spienione fale jak młot przez wody ściane.
Deszczu spływająca z nieba od dłuższego czasu ściana
horyzonty marynażom przysłania.
Mała czerwona plamka walcząca z żywiołu ogromem znika w czarnej morza toni to znów na jej powierzchni sie wyłoni, lecz fala następna znów ją zasłoni.
Wiatr zawył wśród blach pokładu skrzypiących.
Gdy wiatr ucichł, ucichło też morze.
Morscy wojownicy zniknęli gdzieś, w ciemnej toni mrok odeszli.
Niebo nadal bombardowało ziemie zasnute deszczu chmórami.
Smukły czerwony tankowiec niekończące sie deszczu ściany przebija.
Fal ataku odpierać niemusi, morze tylko gęsty deszcz wciąż kusi.
Błyskawice rozdzierające świtłem białym niebo, ze szpon nocy wyszarpnęły piękno okrętu rufe zdobiące.
Oficer pierwszy kapitanem potrząsa-widoczność dziś słaba więc wolniej płynąć trzeba.
Na rufie ujrzał kapitan Avarity piękno.
Zwiewny błękit jedwabiu boskie wręcz ciało zdobi.
Po włosach w czerni najgłębszej tonacj deszczowa struga szlak ku ramion granicy przebywa.
Gdzie z nich na ciało spłynie miękkie z niego zaś w morze z żalem ucieknie.
Brązowe dwie kule z oczodołów sie śmiejące do figli wnet namawiające
w czekolady najsłodszej odcieniu przebywające.
Avarita odwraca odwraca sie ku mostka stronie, dłonie na piersiach trzyma splecione.
Jej usta czerwone w uśmiechu złożone grymasie, truskawki czerwienią wypełnione.
Do ściany pierwszy przemowe nową zaczyna.-panie mój złoty zwolnij ciut troche, wdomu rodzina mi miła....
Kapitan spojrzał na niego z pod czapki swej daszka.
Otworzyć miał usta z rozkazem by zwolnić.
Gdy uszu jego melodia słów dobiegła.
Głos dźwięczny, przyjemny, lecz drwiący jagby:


Gdy do portu marynaż zawita,
kolacja go czeka obfita.
Sakiewka złotem nabita,
a włóżku ciepłym czeka kobita


-Płyń ja droge ci wskaże, lecz szybciej płyń. Im szybciej okręt do portu zawita
tym sakwa bardziej walutą nabita.
Uśmiech szeroki twarz jej przyzdobił. A głosu pieśń w głowie raz odbita wciąż nie ucicha.
-Pierwszy naprzód cała, niestraszna nam zła pogoda gdy wporcie nas czeka nagroda.
Oficera młodego zjadła trwoga, bo jemu straszna taka pogoda.
Zawyła syrena, okręt prędkości szybko nabywa.
Avarita pieśń zwycięskom w noc śpiewa.
Śpiewa i nieraz ją zaśpiewa.
Brzasku promienie nocnego płaszcza przepędza cienie.
Brzegowej lini dopadły słońca pierwsze promienie.
Piaski wczoraj złote, czarnego śluzu na sobie mają kapote.
Czernią zbrukane fale, marynaży ciała wśród nieżywych ławic ryb oddały.
Oddały brudne, obślizgłe, ropą śmierdzące.
Bez życia, przez morze zmienione z ust czernią krwawiące.
Morze skażone na plaże trucizną wymiotuje.
Na skarpie skalistej czarnych włosów fale zębami grzebienia prostuje.
Dziewcze w błękitny jedwab odziane.
Odkryte ramiona drodne i kruche, słońca ciepła przez noc stęsknione, promienie jego łaknące.
Wiatr psotliwie błękit tarmosi, dziewczyny wesoły śpiew roznosi:

Gdy do portu marynaż zawita,
kolacja go czeka obfita
Sakiewka złotem nabita
a w łóżku czeka kobita

Kto karku nie pilnuje
ten dziś pożałuje
Diabeł sakwe mułem wypcha
a kobita ośmiornica
Kto zemną pofolguje
z dnem morza sie skumpluje

Na kolacje glony zje......

*Avarita-Chciwość
Spike_unit01

Napisa: Ktoś w Sep 16 2005, 10:21 PM
"Róże"

Róże
Ścięte
Obdarte z kolców
Nagie
Pozostawione na spalonej ziemi
Bezbronne
Wystawione na pośmiewisko
Ostatnimi siłami
Zrzucają płatki
To płacz Róż
Płacz nad istotami

Okryci kłamstwem
Szydzący z piękna
Mordercy

Płaczące nad nimi Róże
Pozbawione uczuć
Zdradzone
I
Zabite

11.09.2005

Taki malutki wierszyk wink.gif

Napisa: Spike_unit01 w Sep 17 2005, 12:11 AM
no ładnie Ktoś napisał:)

Napisa: Spike_unit01 w Sep 23 2005, 10:01 PM
Obejmij mnie
Weź mnie w ramiona
Otul swym płaszczem bym sie stał dla nich niewidoczny
Odpędź na zawsze brzasku gorące promienie
Chodź chłodem i cieniem okryjesz świat cały
To srebrna latarnia na szarym moża niebie
Blaskiem swym bladym droge mi wskaże
Gdy krew brukiem popłynie bordowa
Niedojrzą mnie oni
Niedojrzą bo ty będziesz przymnie
Ale ja ich ujrze
Wszystkich ich dojrze
Wskaże ich on
Srebra białego odcień twarze okaże

Ekranie dla gwiazd milionów
Księżyca srebrnego partnerko
Światła oponentko
Otul mnie swym mrocznym płaszczem
Pani nocy ze sobą mnie weź
Ku aksamitnie czarnej krainie poprowadź
Zabij miast odrzucać
Prowadź mnie tam gdzie spokój osiągne

Tribut for night

Spike_unit01

Napisa: Sari_Aris w Sep 23 2005, 10:11 PM
wszyscy doskonale piszecie biggrin.gif

ehhhh gdzie ta moja wena twórcza się podziała dry.gif unsure.gif

Napisa: Spike_unit01 w Sep 23 2005, 10:17 PM
"......zdradziecka wena raz jest raz jej niema..." kazdy chyba ją nieraz gubi.

Napisa: Mrooczek262 w Sep 28 2005, 01:17 PM
spoko
spoko
a teraz z innej - technicznej beczki
dział Poezje powoli się tworzy na panelu
to co miałem do nagledzenia tutaj to krótka nfo : smile.gif
1\profile z forum [czyli jak PW jak już się pojawi w menu pozycja zw. z poezjami]
2\nie będzie samodzielnego tworzenia profili
3\czy chcecie opcję dołączania do waszych wierszy muzyki [MID lub MP3]
i obrazków [JPG, GIF w tym animowane GIF] (jak na razie bez wgrywania na serwer :/) ??



Napisa: Lord_Death w Sep 29 2005, 08:49 PM
Jam tu nowy, więc by zaistnieć zaczne poezją. A że miałem takiż pomysł stworzyłem wiersz w obcym języku:
"Kain"
Pondering on the sorrows
Yesterday's and tomorrow's
My soul becomes oh-so-cool
Tell me why I've killed that fool

Separation, loneliness
In my mind grows fuckin' mess
Bottom abscess, witcher, bat
Green-eyed freak in lone sabbath

Oh, I gonna cry!
No, stop, that's a lie!

I am Master of Darkness
Gonna go without the bless
Live 'cause fear and blood exist
Still emerging from dark mist

So powerful, but so sad
Must know it before go mad
Why, despite being Dark King
Am I being blazed by the fuckin' suffering?!?

I know...

Cause nothing's another
Cause that fool was my brother
Cause the blame's mine
Cause my name is Kain...

Napisa: NocnyKruk w Oct 24 2005, 05:24 PM
preludium

Kazdej nocy takiej jak ta
slysze twoje westchnienie,
w lodowatym oceanie marzen rozpoznaje
nasze pragnienie..
nikt juz nie spoglada w zamieszchle eony
tak wygasle niczym spojrzenia na swiaty..

w ciaz sie poruszmy ..wciaz sie poruszamy
w ciaz sie poruszamy..choc tak naprawde w miejscu trwamy

ta jedna chwila kiedy noc jest przewodnikiem
milczeniem wskrzeszamy pradawną cisze...
esencji smak na powstrzymanie wspomnien
rozpala wygasajacy juz ogien....


Napisa: Sari_Aris w Oct 24 2005, 05:27 PM
Nocny Kruku , nie wiem czy zauwazyłeś ,ale na portalu jest juz dział ,,Wasze mroczne poezje ''gdzie można swą twórczośc zamieszczać ,jakbyś miał ochotę to zapraszam do zarejestrowania się i pisania wierszy biggrin.gif

Napisa: NocnyKruk w Oct 24 2005, 07:10 PM
rolleyes.gif .... biggrin.gif ....ups umkneło to mojej uwadze

Napisa: darkness w Oct 13 2006, 07:26 PM
Uwolnić się od smutku,
uwolnić się od marzeń,
Być wolnym w samotności,
być sumą wszelkich zdarzeń.

Pokochać to co własne,
rozwinąć swoje żagle,
Gdy płomyk świecy gaśnie,
popłynąć szybko z wiatrem.

I bronić to co nasze,
by nie stać się Judaszem,
zakochać się raz jeszcze,
by spłynąć łzami deszczem.

I raz jeszcze zawalczyć,
popisać się odwagą,
by potem móc zatańczyć,
na twarzy z powagą.

Tryiumfem zwyciężać,
i z bólem przegrywać,
za życiem nadążyć,
marzenia przeżywać.

Od bólu się uwolnić,
Uwolnić się od szczęścia.
O życiu swym zapomnieć,
Być gotów do odejścia.

Napisa: darkness w Oct 13 2006, 07:28 PM
a teraz coś z mojej własnej "twórczosci"....

kolejna łza
tonie w błękicie jej oczu
spływa po policzku
i upada na ziemię...
została sama
znowu...
zimne ostrze żyletki
dotyka jej żyły...
"życ bez niego nie mogę"
w myślach powtórzyła
i z żalu wielkiego
dziewczyna się zabiła

Napisa: Sari_Aris w Oct 13 2006, 08:19 PM
darkness a ten powyżej Twojego to czyj wiersz ?

Napisa: Mrooczek262 w Oct 16 2006, 09:03 AM
Wspomnienia
Jestem dzieciem i wiernym Kruka słuchaczem
Swe życie w nie-życiu
i nie-życie życiem uczynione beznamiętnie wiodącym..

Znam świat Valhalli
gdzie sala kamienna i stół dębowy biesiadny długi
i beztroska chwila weń płynie nieskończonością...
Bywam tam często,
u mych towarzyszy boku
i krzesło, którem tam opuścił, czeka mi przeznaczone...

Znam świat Miasta Zapomnianych
gdzie za lasem, prastarym borem wiodą drogi,
i las ów często staje wobec mnie otworem.
Koń mój oddany i uposażenie z dni mej chwały,
i towarzysze z drugiej strony,
przyjaciele moi drodzy
co ku drodze w zachodzące słońce wołali
a teraz na mnie nadal tam oczekują....
Co wschód miasto lśni jak nowe,
tonąc w zgiełku dawnych mordów i zdrad wraz z nastaniem wieczoru.
Nie ma tam nic prócz zapomnienia
Z zapomnienia w spokoju demonicznym ono słynie.

Znam świat gdzie niebo czarne,
drzewa w nocy spowite osmalone
Dolina mgłą zalana
i nic prócz śmierci i trupów poległych nie skrywa.
Tętni ono jeno dziećmi Hell...

Znam świat Młodości,
gdzie wśród gwiazd świętość spoczywa
Ciało me stare, zamarłe i zakurzone
Z mieczem u boku i umarłymi oczyma.

Znam świat Lasu
gdzie moi bracia i siostry wieczną czynią wędrówkę
ciągle przemierzając lasu bezdroża.

Znam świat Drzewa
Wielkiego, Potężnego lecz i smutnego
albowiem nie sięgają jego pędy aż tutaj.
Cokołów trzynaście tam postawiono wokoło Drzewa,
mój cokół stoi tam pośrodku.
Kruki swe gniazdo uwiły w jego ramionach,
miejsce liści opadłych piórami swymi kryjąc.

Znam świat Pradawnych
co językiem się naszego posługują plemiona
lecz oni milczą i nie odpowiadają na moje ku nim zawołania...

Lecz jestem wszakoż też dzieciem i Kruka,
przez Kruka krakanie z grobu zatęchłego obudzon
i służbę swą w krucze szpony złożyłem;
Kruka co nad ciałem mym się martwym pochylił
jako iż byłem wtedy porzucon i słaby,
lecz Kruk mnie teraz tylko obserwuje,
gdyż ciałem martwym zwrócił mnie ku życiu
mimo iż skały mej uwięzi zraniły mą duszą...

Znam świat Asen-Gaersten (Azgardu)
gdzie w nie-bycie i w nie-czasie
miecz mój za walkę wspólną zewrzeć obiecałem
Kuliste światy uśpionych
i placówkę ostatnich walczących
gdzie w sali nadal trwają wojskowe obrady
i armia do obrony się szykuje.
Lecz osiadłem w Midgardzie wbrew mej woli,
przez węża naznaczon,
i wilka u boku mając...

I znam świat Midgardu (Ziemię Ludzi) gdzie nie ma niczego
Czasem spowity on i zatruty wężowym jadem
Gdzie krzyk wiernego na lodowej pustyni
ogniste skruszyć słońca próbował okowy,
lecz teraz wszystko tonie w jadzie...

Pamiętam dom i pamiętam swą mogiłę,
ironia pojmowania nieśmiertelności.

Znam świat Gwiazd,
gdzie lodowa pustka tańczy z ognistymi gwiazdami,
dom Smoczej Rodziny
nim z niebios zstąpili ku ziemi wprost z gwiazd...

Odwieczne pytanie wciąż dudni w głowie,
lecz czy ważny jest sens dla Ojca Zapomnianych ?

Śmiech i cisza tańczą teraz po mojej dolinie,
wszak słów mych w języku rodzimym nikt z żywych nie pojmuje
Czemuż więc mam przemawiać do was w obecnym języku ?

Jestem jak skała,
do której mnie kiedyś przykuto,
nieprzeniknion, dziwny, i cuchnący staroświeckością.
Ostrymi krawędziami czyniąc słowa,
a hardością ciszę i niewzruszenie.

Pamiętam dzień w którym u podnóża Drzewa podarowano mi księgę,
Mag ów pamiętał marmurowe, Śnieżo-białe Miasto Kapłanek,
lecz po cóż komu księga,
skoro ciężka i nie znam jej przydatności ?

Pamiętam chwilę gdy odżyłem,
dziecku Śmierci spoglądając w źrenice,
stałem się dziwniejszy i bardziej obcy niźli poprzednio byłem.
Lecz Otchłań nie wpędziła mnie w szaleństwo,
choć ziarno Otchłani w mą stronę było rzucane,
ma córka nie rzuciła się na ojcowską twarz,
niemniej jednak wygasłem.

Przychodzę tam często w mych wspomnieniach
gdy me dzieci towarzyszące mi w walce pogrzebać musiałem
jako jedyny żywy w pobitewnym chaosie.
Kopiec rękoma w krainie śmierci usypałem,
łzami go rosząc,
mimo iż łzy mych dzieci nie ożywiły.
Tam też miecz mój wbiłem na pamiątkę.

Tak - to prawda - pochodzę z rodu Miecza.

Z łez moich i miecza i trzykrotnie trzykrotnego tchnienia,
Bogowie uczynili Drzewo.
Mnie rzucając na tułaczkę...
A drzewo owe jest piękne chociaż smutne.
Imiona, miejsca, daty,
bitewne pola i dokonania jego ozdobą...
W świecie bez jutra, bez nadzieji
gdzie korzenie zapuściło do Norn Przepastnej Studni,
aż do czeluści Zapomnianych poświęconej Świątyni...

Przychodzą żywi pytać się mnie o wiedzę,
dziwne są życia koleje,
śluby wierności temu co mnie życiu zwrócił
na równi z przysięgami rodowej w Świątyni złożonymi
ust mych nie krępują,
lecz czy jest sens szastać dziedzictwem ?
Niewielu zrozumie jak cenny jest Honor i Wierność Zapomnianej Ideii,
służba Pradawnym w krwii ożywiona...

Władza nad światem skupiona w myśli prostej,
Stojąc u Steru Losów i czasu przyszłego kształtu,
wraz z wichrami losów stałem się Latającym Holendrem...

Podziwiam żyjących chwilą oraz wariatów:
pierwsi żyją uciechą, pyłem się ciesząc, pył spożywając i pyłem owocują
ku radości i poklaskowi głupiego tłumu;
drudzy zaś wiecznie zagubieni, bez rozumu,
bez zmartwień, okaleczone umysły w chorym świecie...

Pośrodku owych dwoje stoją ludzie
Wszakoż - jaka logika kazała Prastarym wznosić piramidy ?
Dla ludzi to dowód pychy i marnotrastwa...

Lecz czyż Umarły w ciele żywym,
zrozumie myślenie i logikę człowieka ?

Nie sypiam w trumnie albowiem nie jestem komiksowym bohaterem.
Sypiam jedynie w swym grobie,
Wici me poprzez miejsca i czasy rozpuściwszy
i wszystkowidzącym okiem wszystko widzę z piramidy szczytu.

Zanurzon w bólu śpiewem mych towarzyszy otoczon,
śpiewają bym wrócił, bym ponownie zasnął
i biesiadował wraz z nimi u stołu w komnatach Valhalii.

Lecz cóż począć mogę ?
Czy ktoś zrozumie jak to jest być więźniem przysięgi ?
Słowa ponad czasem i życia w śmierci górującego ?
Okrążam drzewo samotnie,
w popiole i brudzie otoczon,
czekając aż niebo opłucze mnie wodą - deszczem sprawiedliwym...

Niebo - Wielkie słowo...
Pamiętam uczucie gdy na skrzydłach mych czarnych fruwałem,
nie da się tego opisać zrozumiale ludziom...
Pamiętam Asów i Wanów,
Wspólne rozmowy w świecie Lasu
i wykłady w ich polowym garnizonie...

Pamiętam jak dusza ma płonęła,
Umarła i spopielała tracąc emocje, ból pozostawiła
To wtedy właśnie kroki swe począłem pamięci poświęcać...

Pamiętam twarze mych dzieci
wybranych z tłumu wyborem losu
lecz ginęli wtedy jedno po drugim wołając ku mnie "Ojcze"
a mnie skała wtedy już uciskała, więżąc w wężowym splocie.

Zostałem wtedy sam,
z przetrąconymi skrzydłami
A Bogowie Pradawni nie powiedzieli mi dlaczego...
Wielu chciałoby mej pamięci,
nie warto - zatopiłem ją w łzach niczym mitologiczne R'lyeh
mgłą i zasiekami z pól bitewnych otaczając...

Pamiętam dłonie błagające ku mnie wyciągane,
lecz skała nie chciała mnie puścić...

Patrzyłem w ich oczy gdy odchodzili,
wtenczas właśnie wchłonęła mnie Otchłań...

I spadałem z wysoka,
ku nicości żywej kształtem obleczonej
imię me i pochodzenie ocaliło wtenczas mą duszę...
Ku mym dzieciom krzyczę co noc ku księżycowi
błagając by mój głos do nich dotarł...

Ku ich spokojowi rzekę stworzyłem,
potok krwisty otaczający niczym fosa Drzewo,
nie mając łez, krwistymi wodami się miast wodami syciłem.
Ożyły zmysły, otępiał ból i nastało błogie ukojenie.

Teraz stoję u stóp owego Drzewa,
kartę po karcie, księgę mą dzieciom mym czytając,
jako ostatni świadek i Ojciec Drzewa Umarłych...

W swym ciele nie-żywy wśród żywych żyjący,
Śpiewając i tańcząc w swej samotności
na pohybel zapomnieniu o dniach pierwszych,
czasach najdłuższej pamięci...

Melodię tę poprzez runy pradawne w Kruka śpiewie nucąc ku drzewu...

z "Ks. Pamięci" © Mrooczek262 2005
Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Napisa: Mrooczek262 w Oct 16 2006, 09:04 AM
Rzeka Purpurowa (cytaty z Ks. Cyklonu)

U źródeł rzeki purpurowej,
gdzie drzewo krwią ofiarną słodką stoi obmywane...

U źródeł rzeki purpurowej,
gdzie imiona Ojców naszych na pomnikach są zapisane...

U źródeł rzeki purpurowej
wśród tych tych co świętą krew królów i pamięć zachowali...

Gdzie Kaźń i obłuda świniopasów niewolniczych niknie,
jako i narody potomków - tych z ludzi co w dniach Imperium Sumeru nam świnie pasali
i bękarty chaosu - których matki ciałem nam jako niewolnice nasze usługiwały...

U źródeł rzeki purpurowej,
co z jej oparów Cyklony i Wichry się rodzą,
wśród wrzasku Hien u Zachodu i płaczu niewiernych...

U źródeł rzeki purpurowej Miecz wielki wbito
z napisem nań:

"Homi dava,
Homi akawasium neotormi,
Homi destrem ektal teker Setitho, degristum Gaia namekare !"

"Człecze ślepy,
Człecze słabych bogów coś od wiary odstąpił,
Człecze - z kundli potomstwa Seta, ziemia się uleczy sama..."

I rzeka krwią niewiernych jest zasilana
jako iż Miecz ów z ojców naszych domu pochodzi...

I usłysz o Wielki Ajgro wołanie o pomstę co niosą ją ku niebiosom dusze niewinnych,
I uczyń ziemię lepką,
I uczyń drzewo sytym,
I uczyń rzekę potężną,
A opary rzeki Cyklonami...

A my wtenczas się z rzeki purpurowej krwii z słowami Adatu na ustach wyłonimy...

U źródeł rzeki purpurowej
gdzie złote piaski arabskiej pustyni
gdzie miasto pierwsze w którym Sprawiedliwi co ADAT spisali,
Sumerem rządzili
Góry niebo trzymają ponad Uralu szczytami...

I miasto było piękne,
a niewolników morza w ofierze przed posągiem Dawaista składano...

I nim zachód słońca nadejdzie ostatni,
z językiem Imperium na ustach podążymy ku zachodowi...

Z niewoli śmierci wprost przez las
ku żywych padołowi...

z "Ks. Pamięci" © Mrooczek262 2005
Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Napisa: Mrooczek262 w Oct 16 2006, 09:04 AM
"Er birwßru raschäe"

Kömba worden
igdör taeven
sumë hraken
Beister dava
est birwsru raschae...

Koema bayston
Mejgend vojskund
drache toesu...

Köewarsten bichmacht sztreche..
Er birwßrust raschäe...

Köemberst schweisen,
Köemberst koeawa
Köemberst viele
Kiy on krava
erst birwsru raschae...

Ich meiste ostund,
kaewearstaja
Kermosti wassono
erst birmußt kraewaejste...

Michrama dosta,
bestirdo dawate
Mechitro wusto
est biszmust kraewaestung...

Michrama dasti,
ewosti bawajo
echmo rdo ista
est bist musst kaerschaje...

Michtro drava soeti,
hajda, hosrdo, wisto
er bist must daeweistung
er machto dozssyion..

Ista, esta, esti
Koermajn, eszta, worssejan
Koemberst vosteiro

Nachna odi sato,
Sember ion
Kraemesiz dassdija...

Jata roti dawo
Ebesti karkeojsi maszto,
donna tara io...

Kijo dava semtum isto,

Desztri kessio maejsztron ssio
Lepro jata kate,
Ismozdi dawato...

Kondor ia data,
Kajsta jozii tada,
hender io nata
Koember foa...

Kajo noto io
est bist masta...

Kajo noto io,
bajsztra iet...

Jeti remito zato dao,
dejstro bachtro io,
szlada ion geswostu,
behembre ion,
Kati joto jeri aströne
Kemezito avo...
Lada li da AVALON...

Dachimra EXACALA
Lato rito eto
Kazito matare
Sztroche dawo,
Sönnwo mächtro iso,
Amro sztiwe besii
Kindara choto
Eisa nato
Bestrobo dewita dawada
Noti abo noti ewe...

Er skongo daweistung...
Klajra moto sztro daesi,
Mechtiro watuzi
moto zuma
tonder owo...

Dati Meiter Tosi,
Ka Staerna brisa daewa...
Kondor sjanu...

Manu noto toti,
erwa chata zaroth...
Ella kriwo ata,
Ehre sia taro, non Keterno...

Brajdo torro Asen,
Honda aeja
Hajsto iso
Mejstrund aesong
Koborsti dawato...

Lacha dava tacha,
Maja chaja noto,
Erwachte ewasti
kömbi tawa...

Bajrito emata dawito,
diwota ratati,
nochtora awoto,
hjata rjata mahtji

Baejsta dawa,
mechjo messiah sjareh...

Ka grata dosoti,
Ka towo Iana,
Ka tari sawotu,
Hender Ian...
Hender Waahaa,
Hender Bajstrowo...

Kemi destrino
Imata lija chanamate,
Imata lajbri blejstro

Sochabaj (Sochabay), Sochabaj (Sochabay)
est mast di daewoto,
Sochabaj (Sochabay), Sochabaj (Sochabay)
Mana thara beristu wate,
Ke mejndo towoto,
boesto hodos...

Ke mejnda Kaewarst di
Kiwasto notatati,
eszmi hatata

Emondi hroti datawatoey

Hita, hata, hate
hita tara siia...

Menstrono nome mi,
blachitro Khaimo,
bejstri, brosta, bregzöm (bregzouym)
Koto ita woho,
Koto tiawa siava (siara)
Kima hata...

Ema hija drata,
ema hija bazjutu,
Koemoto sassih,
Kemborsto daworo,
Hjumba hari hoto...

Ljeti tama ia Thorir,
Kemi laju brissoon,
Gespri mata tia
Frey

Kimawa taso,
Laju Loua...
Kemasti tawoto,
Kemasti koto
Leia nechme,
Kija naha thodi,
Hjon dawosi...

Nemi datu seejn dawozi,
Nemi hlaru
neti ator
nebito Kondo...

Jlija sjanu mane Schrache,
Jliatji Kjasen
Lochtari mejgor (mejgar),
Lechtari kombi sato (sado)

Bojsztri buto kototare,
Bojsztri bacha emahotodi
Im Majgard klawi holo,
Im Majdgard, hesio sio
Em bustu datawo...

HLNAGA IA KHRAWI,
CHROTO ZSIJAN
KEBORSTI DOTUWO
BIKO DOTOSI

IM MACHTO TO ISAZ ISAZAH
IM MACHTO KENAZUM
ECHT MEJCHTRO WISTUTUM
TANDO HOTO EWOSTOM...

Chlava da Visum da Waesztrum
Chlava et hende SHILLON
im nosi daworsti szwarze
Etme drachtsii...

z "Ks. Pamięci" © Mrooczek262 2005
Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Napisa: Jk. w Oct 29 2006, 09:09 PM
Gwoli przedstawienia się...


Ach, ciemności, mateczniku wieków,
Ach, mroku, strachu niebieskich stepów!
Niezgadniona, niezgłębiona matko nas
Czyliż powiesz, gdy zapatrzę w las
Gdy spojżę na ciemności sławione
Zwrócę głowę k' lasy plamione,
Czyliż zbliżę się k' tobie samej
Niezakłuconej biesiej damie?

A dać raczy, szanse mieć nielichą,
By wywołać mi tu licho
Co mi powie, lubo służy, mi
Zaprawdę nadzieją przysłuży.
Coć mi jest, ta ma luba, córa
czarta, rozpustnica, wszetecznica,
lub aniolska pasierbica?

Napisa: violet_rain w Nov 7 2006, 10:32 PM
-----------------

Napisa: Nefthis w Nov 27 2006, 03:46 AM
„Kwiaty zła”

kwiaty zła...
pachnie krew
słyszę jak szumi w żyłach
widzę jak tryska z tętnicy szyjnej
widzę...
jak wampir pije krew moją
a moja okaleczona dusza
stoi gdzieś obok ciała...
już nic nie widzę
to nagłe zaślepienie...
jesteś zwykłym wampirem
a mimo to kocham cię
wysysasz wraz z krwią
miłość mą
nie zdobywasz mnie po kawałku
bierzesz od razu wszystko
wszystko...
nie dając nic w zamian
a mimo to
kiedy cię widzę
poję się
i kołyszę
w rytm bicia twojego – mojego
mojego – twojego serca
wampirycznego...
jesteś, kim jesteś
wiem, że inny nie będziesz
dzisiaj mnie kochasz
jednak nienawidzisz
dzisiaj mnie pragniesz
a jednak odtrącasz...
połamane kwiaty zła
które żyją samotnie
uczucie...
smak wolności
powiew wiatru
wszechogarniająca mgła
spowiła nas
nie ma nic...
pozostała tylko pusta cisza
przed burzą
jak cicho?
Jak pusto?
Co tak trzęsie?
Gdzie jesteś?
Boję się!
Nie! Nie puszczaj mnie!
Puściłeś...
Spadasz w otchłań głęboką
Swego istnienia
Pada deszcz rozpaczy
Czerwone niebo
Burza w mym sercu
Smak goryczy w ustach
Smak zdechłego jadu
Dotyk połamanych róż...
Czarne niebo
Ja żyję
Dlaczego nie ty?
Dlaczego...?
Jakie to życie bez ciebie?
Połamany kwiecie...
Mej bezsensownej miłości
Nie chcę żyć bez ciebie
Nie chcę...
Świtać zaczyna
Podnoszę się
Zwracam w kierunku wschodzącego słońca
Me oczy nigdy go nie widziały
-Kochanie...
Zaraz do ciebie dołączę...
Spalam się
Boli przez chwilę
Już nie boli...
Piękna jest śmierć o wschodzie słońca
Wtedy zaczynam naprawdę żyć
Siedzisz u mych stóp
-Płaczesz? Dlaczego?
-nigdy nie chciałem,
nigdy nie wiedziałem,
nie chciałem wiedzieć...
jak bardzo mnie kochasz...
kocham cię, naprawdę...
-czy musiałam dla ciebie umierać
abyś mi to wreszcie powiedział?
Wybuchamy śmiechem
Jest taki radosny i dźwięczny...
-Za życia nie potrafiłeś mi okazać uczucia
ale ja wiedziałam...
zawsze wiedziałam, że mnie kochasz...
życie po życiu jest piękne
chciałabym móc umierać codziennie...

Napisa: Nefthis w Nov 27 2006, 03:54 AM
QUOTE (Mrooczek262 @ Oct 16 2006, 08:04 AM)
"Er birwßru raschäe"

Kömba worden
igdör taeven
sumë hraken
Beister dava
est birwsru raschae...

Koema bayston
Mejgend vojskund
drache toesu...

Köewarsten bichmacht sztreche..
Er birwßrust raschäe...

Köemberst schweisen,
Köemberst koeawa
Köemberst viele
Kiy on krava
erst birwsru raschae...

Ich meiste ostund,
kaewearstaja
Kermosti wassono
erst birmußt kraewaejste...

Michrama dosta,
bestirdo dawate
Mechitro wusto
est biszmust kraewaestung...

Michrama dasti,
ewosti bawajo
echmo rdo ista
est bist musst kaerschaje...

Michtro drava soeti,
hajda, hosrdo, wisto
er bist must daeweistung
er machto dozssyion..

Ista, esta, esti
Koermajn, eszta, worssejan
Koemberst vosteiro

Nachna odi sato,
Sember ion
Kraemesiz dassdija...

Jata roti dawo
Ebesti karkeojsi maszto,
donna tara io...

Kijo dava semtum isto,

Desztri kessio maejsztron ssio
Lepro jata kate,
Ismozdi dawato...

Kondor ia data,
Kajsta jozii tada,
hender io nata
Koember foa...

Kajo noto io
est bist masta...

Kajo noto io,
bajsztra iet...

Jeti remito zato dao,
dejstro bachtro io,
szlada ion geswostu,
behembre ion,
Kati joto jeri aströne
Kemezito avo...
Lada li da AVALON...

Dachimra EXACALA
Lato rito eto
Kazito matare
Sztroche dawo,
Sönnwo mächtro iso,
Amro sztiwe besii
Kindara choto
Eisa nato
Bestrobo dewita dawada
Noti abo noti ewe...

Er skongo daweistung...
Klajra moto sztro daesi,
Mechtiro watuzi
moto zuma
tonder owo...

Dati Meiter Tosi,
Ka Staerna brisa daewa...
Kondor sjanu...

Manu noto toti,
erwa chata zaroth...
Ella kriwo ata,
Ehre sia taro, non Keterno...

Brajdo torro Asen,
Honda aeja
Hajsto iso
Mejstrund aesong
Koborsti dawato...

Lacha dava tacha,
Maja chaja noto,
Erwachte ewasti
kömbi tawa...

Bajrito emata dawito,
diwota ratati,
nochtora awoto,
hjata rjata mahtji

Baejsta dawa,
mechjo messiah sjareh...

Ka grata dosoti,
Ka towo Iana,
Ka tari sawotu,
Hender Ian...
Hender Waahaa,
Hender Bajstrowo...

Kemi destrino
Imata lija chanamate,
Imata lajbri blejstro

Sochabaj (Sochabay), Sochabaj (Sochabay)
est mast di daewoto,
Sochabaj (Sochabay), Sochabaj (Sochabay)
Mana thara beristu wate,
Ke mejndo towoto,
boesto hodos...

Ke mejnda Kaewarst di
Kiwasto notatati,
eszmi hatata

Emondi hroti datawatoey

Hita, hata, hate
hita tara siia...

Menstrono nome mi,
blachitro Khaimo,
bejstri, brosta, bregzöm (bregzouym)
Koto ita woho,
Koto tiawa siava (siara)
Kima hata...

Ema hija drata,
ema hija bazjutu,
Koemoto sassih,
Kemborsto daworo,
Hjumba hari hoto...

Ljeti tama ia Thorir,
Kemi laju brissoon,
Gespri mata tia
Frey

Kimawa taso,
Laju Loua...
Kemasti tawoto,
Kemasti koto
Leia nechme,
Kija naha thodi,
Hjon dawosi...

Nemi datu seejn dawozi,
Nemi hlaru
neti ator
nebito Kondo...

Jlija sjanu mane Schrache,
Jliatji Kjasen
Lochtari mejgor (mejgar),
Lechtari kombi sato (sado)

Bojsztri buto kototare,
Bojsztri bacha emahotodi
Im Majgard klawi holo,
Im Majdgard, hesio sio
Em bustu datawo...

HLNAGA IA KHRAWI,
CHROTO ZSIJAN
KEBORSTI DOTUWO
BIKO DOTOSI

IM MACHTO TO ISAZ ISAZAH
IM MACHTO KENAZUM
ECHT MEJCHTRO WISTUTUM
TANDO HOTO EWOSTOM...

Chlava da Visum da Waesztrum
Chlava et hende SHILLON
im nosi daworsti szwarze
Etme drachtsii...

z "Ks. Pamięci" &copy; Mrooczek262 2005
Wszelkie Prawa Zastrzeżone

A jest szansa na tłumaczenie? Bo szczerze mówiąc, kompletnie nie rozumię ani słowa... sad.gif jaki to wogóle język?

Napisa: joann@ w Nov 29 2006, 06:22 PM
czesc Wszystkim!! dawno obserwuje Forum, interesuje mnie wszystko co związane z Wicca, ale nie tylko.... laugh.gif
dopiero teraz postanowiłam sie zarejestrowac,
jako ze to moj pierwszy pościk więc tez cos wkleje:

INICJACJA
MROCZNE JA ZAWŁADNŁO ŚWIATEM ODKĄD NA SERCU PENTAKL NOSZE, ROGATY BÓG JEST PRZY MNIE, OSŁANIA MNIE W CIEMNOŚCI,
ODZIANA TYLKO W NIEBO NIELEKAM SI SŁÓW,
MOJA MASKA SPADŁA, LEŻY U MYCH STÓP.
chce rozpocząć podróż w głąb siebie BY wyzbyć SI swoich przebrań i póz.
MOJA TAJEMNICA JEST WE MNIE, WIEM ZE TO czego szukaM- nie znajd w sobie, NIgdy nie znajd tego bez siebie,
ZATAPIAM USTA W KOTLE NATCHNIENIA I SPIJAM TRZY KROPLE AWENU BY STAĆ SI POETĄ..... ,

Napisa: joann@ w Nov 29 2006, 06:26 PM
Jestes czarodziejem?
ze martwym ptaszkom przywracasz życie,
ożywiasz je jednym dotknięciem małego palca.... martwa cisza potęguje ,
faluje, burzy sie,
Ty jej nie słyszysz, w Twoich uszach graja najpięniejsze harfy....
otwórz oczy-zobacz tęsknie wpatrzone spojrzenia , zmierzcha sie juz, czerwone niebo przykrywa świat , pozwól choć zrozumieć.....

Napisa: Sari_Aris w Nov 29 2006, 06:26 PM
QUOTE
A jest szansa na tłumaczenie?


Nie ma .

QUOTE
Bo szczerze mówiąc, kompletnie nie rozumię ani słowa..
.

O to chodzi ..... wink.gif

QUOTE
jaki to wogóle język?
.

Nasz biggrin.gif


Napisa: Sari_Aris w Nov 29 2006, 06:39 PM
joann@ nie szalej tak z wierszami biggrin.gif
Ok... wierszy komentować nie umiem i albo mi się wiersz podoba albo nie. Właściwie nie po to powstał ten dział by walić komenty.
Nie wiem też po co to piszę .
No, ale jak już napisałam, to co napisałam ,muszę dopisać ,że podobają mi sięTwoje wiersze smile.gif


Nefthis

Wrrrrr grrrrr diabel_mruga.gif

Jk.

spoko.gif


Koniec posta ufffffffffffff.

Napisa: Nefthis w Nov 29 2006, 06:43 PM
Sari
No co wrr? biggrin.gif, a mój wiersz ci się nie podoba? biggrin.gif patykiem.gif

Napisa: Sari_Aris w Nov 29 2006, 06:44 PM
QUOTE
Sari
No co wrr? biggrin.gif, a mój wiersz ci się nie podoba?


Zostało jeszcze grrrrr biggrin.gif

Napisa: Nefthis w Nov 29 2006, 07:00 PM
wrr grrr:D, ło cło pani chłodzi? patykiem.gif

Napisa: Sari_Aris w Nov 29 2006, 07:43 PM
QUOTE (Nefthis @ Nov 29 2006, 07:00 PM)
wrr grrr:D, ło cło pani chłodzi? patykiem.gif

Grrrr = miło
No i żeby tak od razu patykiem mnie za miłe grrrr placze.gif
Odchodzę od kompa Papaaaa zeby.gif

Napisa: Nefthis w Nov 29 2006, 07:46 PM
nie pakuniaj <głaszcze>, to takie pozytywne kukanie patykiem smile.gif

Napisa: joann@ w Nov 30 2006, 11:06 AM
No to skoro moze byc i ktos to czyta to walne jeszcze
wprawdzie nie z moje ale jednak mają cos w sobie

Puk puk. Słońce, Bóg, a może Kometa. Niebo nad miastem rozświetla czerwony neon. Wszechświat według Leibniza: dwie, półprzeźroczyste bańki, które przeglądają się w sobie. - Za sto lat żadne z nas nie będzie istnieć. Nie pozostanie złamany paznokieć. Fruńmy, Mago, fruńmy na oślep. Ku źródłu. Ku zapachowi. Ku śmierci. Odbijając się od ścian, lamp i okien. Oto ostatni scenariusz: mały, przytulny zakątek gdzieś na przedmieściach Warszawy. W środku: kilka książek, spiżarnia i posłanie. Czyli Leibniz. A w każdym razie tryumf słowa nad materią. Siedzimy obok siebie. Ty kartkujesz Borgesa i od czasu do czasu odgarniasz włosy ze skroni. Ja - przeglądam program. "Taniec z gwiazdami". "Milionerzy". "Rozmowy w toku". Światło i dźwięk. Nietzsche by się zachwycił. Potem otwieram okno. Zdumieni zauważamy, że świat na zewnątrz zaczął się zmniejszać. Bujne krzewy zwijają się w kępki. Osiedlowe bloki przypominają budowle z klocków. Po szarej wstążeczce biegnie niezdarny robak. Jest cicho. Słychać już tylko te głuche, rytmiczne tąpnięcia. Gdzieś w głębi, pod powierzchnią. Chwilę później zgarniam z półki popiół po kadzidle i ciskam nim w oko zdumionego lustra.

maciej orliński


Napisa: joann@ w Nov 30 2006, 11:09 AM
Cicho. Tak cicho, że każde naciśnięcie klawisza wydaje się hukiem. Zegar na biurku ciężką wskazówką wybija kolejne sekundy. Puk-puk. Puk-puk. Przedmioty nabierają kształtów i barw. Puk-puk. Zaczyna płynąć rzeka. Rekwizyty: płyta, guma do żucia, poduszka. Puk-puk. Podnieść. Przymierzyć. Uczynić ozdobą albo drogowskazem. A w końcu podwoić. To Ty. A to ja. Puk-puk.

powrót maciej orliński

Napisa: joann@ w Nov 30 2006, 11:11 AM
http://www.beksinski.com.pl/images/galeria/fantastyczny4/84_01000.jpg

Napisa: joann@ w Nov 30 2006, 11:14 AM
ciekawe czemu obrazek nie wchodzi?hmmmmmmm????

Napisa: Sari_Aris w Nov 30 2006, 12:33 PM
QUOTE (joann@ @ Nov 30 2006, 11:14 AM)
ciekawe czemu obrazek nie wchodzi?hmmmmmmm????

Pozwoliłam sobie poprawić link jaki zamieściłaś u siebie w poście.
Czy chodziło o ten obraz ?

Napisa: joann@ w Nov 30 2006, 04:25 PM
Dzięki Ci wielkie!!jakos nieumialam zrobic by wszedl dobrze, a czary nie pomagały....kiepska ze mnie czarownica...wrrrrrrr, grrrrrrrrrrr, hrrrrrrrrrrrr i frrrrrrrrru laugh.gif

Napisa: Sari_Aris w Nov 30 2006, 04:38 PM
QUOTE
Dzięki Ci wielkie!!


Nie ma sprawy .
Mam pytanie ,czemu w dziale poezji zamieszczasz linki do obrazów Beksińskiego ?
Poprzednie jak widzisz usunęłam.

Napisa: joann@ w Nov 30 2006, 05:40 PM
dlatego zamieszczałam, ponieważ one łaczyły sie z tematyką, ostatne moje wiersze piszę do niektorych jego obrazów tongue.gif ,

Napisa: Sari_Aris w Nov 30 2006, 05:49 PM
QUOTE (joann@ @ Nov 30 2006, 05:40 PM)
dlatego zamieszczałam, ponieważ one łaczyły sie z tematyką, ostatne moje wiersze piszę do niektorych  jego obrazów  tongue.gif ,

To było trzeba tak odrazu przy zamieszczeniu swoich wierszy napisać .Nie powstawałyby kolejne bezsensowne posty .
Dobrze to jak już nasi mili użytkownicy, łącznie z nami zostali poinformowani , że piszesz wiersze do jego obrazów ,proponuję powstrzymać się od dalszego zamieszczania w tym dziale linków do jego galerii.Do tego służy inny dział jak już chcesz tak bardzo te obrazy pokazać innym wink.gif Ty poprostu uwielbiasz jego obrazy i dlatego postanowiłaś zrobić masowy atak linkami w tym dziale <----żartuję z tym atakiem czarodziej.gif
Właściwie moim zdaniem nie powinno się zabierać czytelnikowi możliwości jego własnej, wizualnej interpretacji wiersza czy też opowiadania.Nie potrzebne są żadne pomoce,takie jest moje zdanie na ten temat.
Powróćmy zatem do tematu -czyli pisania wierszy smile.gif

Napisa: joann@ w Nov 30 2006, 06:25 PM
nie, nie zasypać, pisze jak powiedziałam wyżej -do niektórych jego wierszy, więc stąd mroczny temat, mroczne obrazy i tyle i koniec i kropa.

Napisa: Sari_Aris w Nov 30 2006, 06:34 PM
QUOTE (joann@ @ Nov 30 2006, 06:25 PM)
nie, nie zasypać, pisze jak powiedziałam wyżej -do niektórych jego wierszy, więc  stąd mroczny temat, mroczne obrazy i tyle i koniec i kropa.

Tak,ale już cicho bądź odnośnie tego tematu .Już wszystko zostało wyjaśnione.
Pisz wiersze smile.gif a kolejna próba prowadzenia dyskusji z moderatorem, który jest gadułą i nie może powstrzymać się by nie odpisać na post , zakończy się wyrzuceniem kolejnego niepotrzebnego posta diabel_grin.gif

Napisa: joann@ w Nov 30 2006, 06:54 PM
Hahaha, ok.

z życa obrazów (cd) szósty---
Ogarnij mnie przyjaznym dotykiem, ogrzej zimne serce, by zaczeło bić...
Otula nas wszechogarniająca cisza, cisza która ma różne kolory -ten Mój agresywny i Twój stonowany.. czuję bezpieczny dotyk Twoich dłoni, dotej pory były tylko nasze rózne dwa światy, dwa statki,- teraz idziemy wreszcie razem, dwa zarysy chorych ciał,dwie nieczłekokształtne istoty....ale...wyspy szczesliwe... nareszcie razem.....

Napisa: Nefthis w Nov 30 2006, 06:57 PM
QUOTE (joann@ @ Nov 30 2006, 10:06 AM)
No to skoro moze byc i ktos to czyta to walne jeszcze
wprawdzie nie z moje ale jednak mają cos w sobie

Puk puk. Słońce, Bóg, a może Kometa. Niebo nad miastem rozświetla czerwony neon. Wszechświat według Leibniza: dwie, półprzeźroczyste bańki, które przeglądają się w sobie. - Za sto lat żadne z nas nie będzie istnieć. Nie pozostanie złamany paznokieć. Fruńmy, Mago, fruńmy na oślep. Ku źródłu. Ku zapachowi. Ku śmierci. Odbijając się od ścian, lamp i okien. Oto ostatni scenariusz: mały, przytulny zakątek gdzieś na przedmieściach Warszawy. W środku: kilka książek, spiżarnia i posłanie. Czyli Leibniz. A w każdym razie tryumf słowa nad materią. Siedzimy obok siebie. Ty kartkujesz Borgesa i od czasu do czasu odgarniasz włosy ze skroni. Ja - przeglądam program. "Taniec z gwiazdami". "Milionerzy". "Rozmowy w toku". Światło i dźwięk. Nietzsche by się zachwycił. Potem otwieram okno. Zdumieni zauważamy, że świat na zewnątrz zaczął się zmniejszać. Bujne krzewy zwijają się w kępki. Osiedlowe bloki przypominają budowle z klocków. Po szarej wstążeczce biegnie niezdarny robak. Jest cicho. Słychać już tylko te głuche, rytmiczne tąpnięcia. Gdzieś w głębi, pod powierzchnią. Chwilę później zgarniam z półki popiół po kadzidle i ciskam nim w oko zdumionego lustra.

maciej orliński

Co to k... za badziew?

Napisa: Sari_Aris w Nov 30 2006, 07:17 PM
QUOTE
Co to k... za badziew?

Proza Macieja Orlińskiego bodajże.

Napisa: Nefthis w Nov 30 2006, 07:22 PM
no ok, ale to chyba dział z poezją a nie z prozą, czy źle mi się wydaje? poza tym nie podoba mi sie swoją drogą

Napisa: Nefthis w Nov 30 2006, 07:24 PM
"***"

cmentarna cisza
kruka śpiew
złowróżbny wiatru szum
uchylony grób
błękitna poświata
srebrny nóż
biała suknia
welon mój...

Napisa: Nefthis w Nov 30 2006, 07:30 PM
" Noc"

mroczna noc
wiatru śpiew
w oddali
latarni blask
rozświetla drogę mą
serce mroczne
ogrzewa
ciepło roztapia tkwiący
we mnie
lód
płynę z falą
w mroczną objęć
toń

Napisa: joann@ w Nov 30 2006, 07:33 PM
no cóż, wolnośc myśli, a swoją drogą to nie wiesz ze poezja moze byc również pisana w formie prozy?

Napisa: Nefthis w Nov 30 2006, 07:43 PM
owszem wiem, wtedy to się nazywa prozą poetycką, zapraszam cię więc do pisania prozy poetyckiej w temacie proza

Napisa: joann@ w Dec 1 2006, 05:44 PM
TAK CIŻKO WYPLĄTAĆ SI Z NIEWIDZIALNEJ SIECI;
JESTEM KORPUSEM BEZ RĄK I NÓG,
JAK MAM ZACZĄĆ ŻYĆ?
-SKORO NIEMOG NAWET POSTAWIĆ PIERWSZYCH KROKÓW?
KTO NAUCZY MNIE MIŁOŚCI?
-SKORO PIERWSZĄ RZECZĄ KTÓRĄ POZNAŁEM BYŁ BÓL...?
PŁASKA PRZESTRZEŃ,
ZBYT PŁASKA ŻEBY COKOLWIEK DOSTRZEC...
GŁUCHA,NIEPEŁNOSPRAWNA CISZA ...
GUBI SI W CHAOTYŹMIE, ZATRACAM...
NAWET MOJ SWIAT NIEMA KOLOROW...
JEST CAŁY W SEPII...

Napisa: joann@ w Dec 1 2006, 06:06 PM
moje życie

Upadła moja dusza.
ból fizycznego ciała stał się bardziej namacalny.
Udźwignąć duszę nie jest łatwo.
Zakrwawionymi rękami oplotłam Twoje dłonie,
czemu się mnie lękasz?
Stoisz nieruchomy?
Ubrana czy moze przebrana w czarnym tiulu
chcę zacząć życie od nowa,
Czemu mój świat jest Światem Równoleglym?
Niema tu miejsca na Ciebie,
jest głucha cisza, ciemności i mój Przyjaciel Pan.

Napisa: Nefthis w Dec 1 2006, 11:10 PM
fajny, ale jeśli mogę to dam ci radę, popracuj nad wersami, czy nie lepiej było by w ten sposób?

Upadła moja dusza.
ból fizycznego ciała
stał się bardziej namacalny.
Udźwignąć duszę
nie jest łatwo.
Zakrwawionymi rękami
oplotłam Twoje dłonie,
czemu się mnie lękasz?
Stoisz nieruchomy?
Ubrana czy moze przebrana
w czarnym tiulu
chcę zacząć życie od nowa,
Czemu mój świat jest
Światem Równoleglym?
Niema tu miejsca na Ciebie,
jest głucha cisza, ciemności
i mój Przyjaciel Pan.


wedłóg mnie teraz jest łatwiejszy do odczytania, są zaznaczone "przecinki" których nie ma w wierszch białych. Co o tym sądzisz joann@?

Napisa: joann@ w Dec 2 2006, 12:36 AM
Dzięki Nefthis, masz rację wink.gif

Napisa: joann@ w Dec 3 2006, 09:30 PM
krucjata

W ten Dzień
Klęski i Zagłady
weź miecz w ręke,
choc oblewa go krew-
serce masz gorące.
Obudz sie z letargu
jasny księzyc pokazuje Ci drogę,
Obok Ciebie łeb w łeb
maszerują Twoi Przyjaciele,
Niema juz powrotu,
jest jeden cel,
tylko on jest własciwy,
tylko ta jedna droga
ktorej wyboistość czujesz pod nogami,
cięzko bo
na plecach dzwigasz krzyż,
a długą suknię wleczesz po kamieniach-
jak po głowach trupów,
idz, nielękaj sie,
niepatrz w tył,
podnies z ziemi zagubiony
wiatr i przepasz go swoim ogniem
i Walcz!!!!
życie jest długie i namiętne...


Napisa: Nefthis w Dec 3 2006, 09:45 PM
ciekawy wiersz, pełen wzniosłości, jedno co mi nie pasuje do całości to ostatni wers, tak jakbyś miała na myśli tutj bardziej, zwykłe szare życie, nie życie wojownika jak opisujesz wyżej, przynjamniej ja mam takie odczucia, ale być może miałaś na myśli co innego

Napisa: joann@ w Dec 3 2006, 10:11 PM
no tak, życie jest długie czyli ze jestesmy nieśmiertelni a namiętne bo namietności są rózne nie tylko prozaiczne jak miłosc, namietnościa moze byc żądza walki, odwetu, uczuciem jest nienawiść równiez.

Napisa: Nefthis w Dec 11 2006, 08:29 PM
W tej chwili ma przesłanie dosłowne, 5 dzień i noc bez snu...jak ja to robie? biggrin.gif. Wiersz jest oczywiście mój, jak wszystkie inne tutaj zamieszczane przeze mnie.

"Sen"
mam ochotę na sen
na wieczny sen
sen odpoczynku
sen uwolnienia
sen doznania
uczucia prawdziwego, sen
spokojny, sen
cierpliwy, sen
wiecznego ukojenia, sen
harmonii duszy, sen
ciepły, sen
uczucia
bliskości twego ciała, sen
bliskości duszy twej...

Napisa: Nefthis w Dec 15 2006, 09:12 PM
no dobra...nikt nie chce komentować ani pisać to ja też nie będę tongue.gif

Napisa: Barboss w Jan 5 2007, 01:05 AM
Bardzo ładny wierszyk Nefthis:)
Sny sa bardzo wazne w zyciu kazdego czlowieka.
Wedlug niektorych, sa one oznaka opetania, ale znaczylo by to iz wiekrzosz ludzi na Ziemi jest opetanych:D
Sny ostrzegaja nas przed klopotami, pozwalaja przewidziec wydarzenia, koja serce strapione troska:)
Wiec śnijcie moi drodzy, bo sen i dobry humor, to wspaniale lekarstwa na smutek i rozne chorubska...
Pozdrawiam

Napisa: Nefthis w Jan 7 2007, 11:42 PM
"2012"
zagłada jest blisko
czuję ją od dawna
z dniem każdym
dogłębniej, silniej
kroczy między nami
pośród nas samych
przybędzie niebawem
armia zła
przybędą niebawem demony
przepowiednia zostanie spełniona
zło wszelkie
zostanie objawione
zostanie objawione i dobro
swe siły
połączyć musimy
aby gatunek nasz przeżył
wrócił do korzeni
natura odrodzona
dobro zwycięży
weź więc swój miecz
tako jak i ja go dzierżę
broń czego masz bronić
o co walczyć nam jest
zjednoczmy siły wnet
ziemia - matką naszą
ogień ją spopieli
woda ugasi
powietrze odrodzi ją na nowo
musimy tylko czekać
na moment właściwy
pójdziemy tedy w bój
zwyciężymy
jak kiedyś zwyciężaliśmy...

Napisa: Ktoś w Jan 14 2007, 01:16 AM
hmmm....ciekawy wiersz, odnosi się do przyszłej Wojny, ukazuje wizję zwycięstwa (nie wnikajmy czyjego )...Bardzo ciekawy wiersz Nefthis, choć brakuje mi w nim troszkę emocji; odnoszę wrażenie, że nie jest skończony...



Napisa: Nefthis w Jan 14 2007, 02:07 PM
nie jest skończony, ponieważ przed nami jeszcze dużo czasu zostało, a co do końca, to tak naprawde niewiadomo czy tak szybko nastąpi. Jedno jest pewne, coś niebawem się wydarzy, a co to będzie, czas pokaże...

Napisa: Ktoś w Jan 15 2007, 10:03 PM
Może pokaże, może już pokazuje...hmmm....gdy wiersze podobne do Twojego zostaną skończone wszyscy się o tym dowiedzą

Napisa: Nefthis w Jan 15 2007, 10:39 PM
o ile zostana skończone wink.gif

Napisa: Ktoś w Jan 17 2007, 10:01 PM
tongue.gif racja

Napisa: Jk. w Feb 7 2007, 07:42 PM
Tyś mym słońcem pod stopami
depczę je i nienawidzę się.


Trzymam cię, mą dłonią chronię
nie kłujesz? Powinnaś...
póki czas masz.


...Dlaczego nie kłujesz?!


Nie dotykaj. Nie dotkniesz.
Ucieknę.

Trzymam cię, a dłoń ma płonie
lekiem dla nas?
śmierci twej czas?


Patrzę, jak mówisz, lodowym wejrzeniem,
wzbudzam twój strach?
Tyś mym marzeniem.

Ukażę ci wizję mej radości
aż zakrzyniesz w uniosłości
eden to nasz! eden to nasz...

A rozlegnie grzmot ponury
spadnie grad z mrocznej chmury
zniknie z oczu raj wspaniały
komu pisać nam chorały?

Z chłopca wiśni smaku
w boga zimy obrucony
demonami zdrady otoczony
jakby trup ten pomarszczony
tym ci jest!

sensu życia mi nie szukaj
nic ci nie da zbożna pieśń
dziś przychodzę ja, zagłada

twojej duszy oddać cześć...

Napisa: Jk. w Feb 7 2007, 07:48 PM
No to się rozpisuję tongue.gif


Aleja zrozumienia

Podążałem doliną cieni,
ku swiatłom na rozstaju.
Podążałem w dolinie cieni,
przy muzyce tego lata.

Podążając aleją cienia,
Tracę resztę rozumienia.
Byłem w cieniu drzewa,
Został z niego pył.

Zgubiłem drogę w mroku
Mgła wyrosła z ziemi
Czy to juz w mym oku
Zgasła iskra nadziei

Idąc drogą wśród drzew cienistych
Szukam znaczeń wiekuistych
Znajdę tylko pył

Krocząc w dolinie cieni
szukałem zła tej ziemi
Zabiłem je już w sobie
Splamiłem się ku przestrodze.

Idąc aleją latem
Czekam na zmrok ze światem.
Patrzę na drzewa w lesie
Widząc tylko proch.

Napisa: Nefthis w Feb 8 2007, 02:30 AM
QUOTE
Tyś mym słońcem pod stopami
depczę je i nienawidzę się.


bardzo ciekawy wiersz, ale zastanawiam się czy przypadkiem nie o jakiejś lubej twej smile.gif

QUOTE
Aleja zrozumienia


też mi się podoba ale sprawia wrażenie jakby niedokończonego, pytanie tylko czy celowo czy nieumyślnie smile.gif

Napisa: Jk. w Feb 8 2007, 02:25 PM
wink.gif
Mniejsza z tym o czym pisze(bo to i tak zostaje we mnie:P), ważniejsze, co widać tongue.gif


Ale tak, Aleja~ nie jest dokończona. Albo może raczej sama w sobie jest, ale ciąg dalszy się tworzy.

Napisa: Nefthis w Feb 8 2007, 02:58 PM
patykiem.gif pisz dalej dobrze ci idzie smile.gif

Napisa: Jack w Jun 5 2007, 09:02 PM
NIE ZNAM SI

Jakie są pana umiejętności
Potrafię… nie rozmawiać przez telefon
Jestem nieślubnym dzieckiem
Archanioła Gabriela i Lucyfera
Rząd mnie nie uznaje

Jaka jest pana osobowość
Wszystkie kanały telewizji
Chwilowo jestem zły
Bo mój kot się łajdaczy
A policja nie reaguje

Jakie są pana marzenia
Chcę wyjść z więzienia
I pojechać autem do ciebie
Bo czuje że słowa mnie zamykają
A na obrazach nie rosną mi włosy

Napisa: Nefthis w Jun 5 2007, 11:43 PM
Świetne biggrin.gif

Napisa: Kwas w Jun 6 2007, 03:38 PM
Widząc świat martwy, czując woń rozkładu
pytasz się: Dlaczego! nie widziałem wcześniej?
My tom zrobili, naprawić niezdołali
Niebo puste! drzew już niema! Nas już niema!
Nic już niema...!

Napisa: Sascher w Jun 10 2007, 01:20 AM
Chciałbym umieć układać wiersze smile.gif)

Napisa: RedRainbowedMyst w Jun 10 2007, 09:16 AM
Umiesz............ Sasch:)

List Anioła Śmierci (cz.6)

Ciepło ogniska bliskiego
Wygaśnie pod prawdy obliczem.
Straty Twoje, z rytmu,
Z siostrzanej miłości,
Z pięknego zakurzonego miejsca.
Wybieram rodzaj skonania
i ukażą się slajdy
życia
niszczące
Spójrz mi w oczy zaczarowana...
Ja Ci daję klątwy objęcia,
Nie dla prób siły zycia
lecz dla mej pociechy,
by Cię wreszcie usmiercic,
bo i tak dla nikogo
Twa dobroc bije, serce krwawi.
Powieki Twe pożądam
zawrzec,chlodu sztywnego ciała pragnę.
Kiedy łzy Twej rozpaczy
kocham, kiedy sztylet w Twej piersi sny
me uszczęśliwia.
Kiedy to, co robię, by widziec Cię
klęczącą przed mym ołtarzem
wprawia w ekstazę moją moc piekielną...
Przyjdź! O, Słodka Ma Kochanico.
Czekam!


To napisalam dośc dawno.....


Napisa: Nefthis w Jun 12 2007, 03:44 PM
***

zdradziłeś...
sponiewierałeś...
wykorzystałeś...
odeszłeś...
zostało jedynie
wspomnienie
i nóż wbity
w w serce
i w plecy...
rozpacz..
trucizna...
śmierć...

Napisa: Nefthis w Jun 12 2007, 03:49 PM
***
nóż
demony
czarne myśli
demony śmierci...

Napisa: Nefthis w Nov 11 2007, 10:29 PM
Poczytajcie sobie...

Napisa: sol w Nov 20 2007, 11:54 AM
cool.gif

Napisa: Nefthis w Dec 20 2007, 04:29 PM
Ktoś coś napisze?

Napisa: Mrooczek262 w Jan 11 2008, 07:37 PM
"Czas bez czasu"
(Black Flame of the Mazda)

Jest taki czas
gdy czas nie kroczy swym torem.
Chwila prawdy,
moment uruchomienia i ustania wagi,
określenie przyszłości,
której nici swobodnie się plączą
w chwili wypoczynku Norn,
gdy przez chwilę
chwile biegną paradoksami
niczym nie splecione,
kłębowisko wszelakich możliwości...
To czas bez czasu
między czas, chwila przejścia...

Wkraczam w to kłębowisko
chaotycznie plączących się węży uduchowionych
i brnę zanurzon w bezmiarze chaosu pozornego
codzienności smakiem się delektując mdławym.
Byle jak najszybciej przebrnąć to bagno.
Chwile niczym nie skrępowane
biegnące w kierunku nieskonczoności...

Głuchym krokiem buta rozbijam ciszę
tego co ustanowione,
krokiem ciężkim głośno oznajmiam swój marsz,
okutym butem w ciemności krzesząc iskry
z nadludzką siłą brnę w to bagno dalej...

Tak - wiem szablonowe myślenie
jak to mówią szaraczki leniwe o wędrowcach
zazdroszcząc im skrycie
siły wyrwania się z bagna
miast tkwić w nim gnuśnie jak masy leniwe...

To czas bez czasu
nic nie ustanowione, nic nie określone
pokolenie zrodzone w czasach epidemii anarchii
gdy tron nocnego nieba na chwilę pusty.
Bezpańskie światy, pozorna wolność oszałamia.

Tłum radośnie wznosi ku sobie toasty
kielichami radości wypełnionymi słowami zachwytu ulotną chwilą.
Ja piję zaś wodę bez smaku
codziennego trudu zniszczonymi rękami
co z krynic Starożytności artezyjską studnię
studnią oświecenia się wznosi ponad ziemię.
Bez smaku, bez słodu bez goryczy
surowa i nieokreślona dla języka...

Wybaczcie lecz nie tańczę
samotny jest los Smoka
wypełnion on wyobcowaniem
dążeniem na przekór tłumom...

W swej samotni zgromadziłem skarby
to - to owe marne węgielki
co dla tłumu nie warte grosza
tak - to kurz, to pajęczyna, to zbutwiałe księgi
miast lśnienia złotem, śladami czasu ociekające
lecz nie wszystko złoto co się świeci...

Garstki popiołu, beczułki błota
dla wielu nicość
dla nas smoków - tworzywo...
Tworzenie cenniejsze niż bezowocna zabawa...

Nieujarzmiona wola Twórcy...
W marności formie skupiona drogocenna treści wola.

Kolejny krok, kolejne iskry,
Tłum złowrogo spogląda na mnie.
Ludzie nie lubią gdy ktoś burzy ich ciszę próżności.
Idę dalej...

Potęga władzy niezrozumiałej,
Silni innaczej ją widzą niż słabi,
Władza...

Słabi szukają władzy w swym otoczeniu
w swej zewnętrznej otoczce
w świecie chwil ulotnych który pokochali...
Polityka, tłumy, uwielbienie
rzesze pustych ciał bezwolnie hołd im oddawają...

Silni idą ścieżką ku głębi
w swej smoczej jaskini klejnoty duszy gromadząc
którymi królewnę swą Nieśmiertelną ozdabiają...

Prawdziwa władza, prawdziwa siła
niezależna od złudnej potęgi tłumu marionetek
Niezrozumiałe dążenie ku gwiazdom
co zawieszone na firmanecie wieczności
nie potrzebują złota ni bogactw, ni hołdu
ponieważ świecą swa głębią
ponieważ są sobą...

Dudniące echo kroków
wyblakła karykatura wymarłej wraz z czasem armii
Mundurem - ciało
Kolbą którą uderzam - wzrok
a myśli pociskami...

Harmonia obowiązków i marzeń
ulotne życie poświęcone służbie Wieczności...
Rozterki samotności, oddanie i poświęcenie
cena za łyk z kielicha nektaru owoców Drzewa...

To czas poza czasem
czas bez czasu
pokolenie paradoksów...

W morzu możliwości spienionym sztormem
kieruję się gwiazdami
okręt swój losowi w opiekę Pradawnym powierzając...
W czasie bez czasu
kompasy godzin nie znają
tańczą w tańcu swobody...

Szaleństwo lub nadludzka mądrość.
Punkt widzenia nie znajduje oparcia
Dopóki nie ustanie trans
Wrota czasu nadal półotwarte
i do połowy przymknięte
Taniec chaosu...
Nie tyka zegar,
płomienie świec czarnym płomieniem się zachwycają...

Nie wierzę nikomu,
nie ufam rękom
ścieżki sam tworzę swym rozwojem
szaleńczo tańcząc u podnóży Drzewa...
Tańcem obłąkanym - tańcem życia i śmierci...

Drzewo
Dziecko jedyne i opoka Wieczności...

Drzewo Buntu
Buntu Woli przeciwko Formie
Wiekuisty Dom Czarnego Smoka
co sunie nocą nie widoczny po Niebie
Duszę mając wyrwaną z grobów
i w swym locie majestatycznym
ponad więzami chwilowo ulotnej materii
szybuję ku gwiazdom Wieczności...

Skutej codzienności kajdanami
Fantazji popuszczając cugle
Codzienność, umysłu więzienie
słodzę conocnym szaleństwem w Lesie Życia i Śmierci
który rośnie w miejscu doskonale znanym
lecz zapomnianym
w ciernistym ogrodzie rajskiej beztroski...

Gwiezdny szlak, kropki niemożliwości na niebie
które niczym Smoki
czasami spadają
i stają się dotykalnym ciałem...

Wokoło gwiazd rozciąga się także magia
lecz ołtarze puste, świątynie się pozapadały
zostały tylko myśli mknące ponad czas
spalające się w
atmosferze racjonalności...

Przystanek Ziemia, witamy...
Porzuć próżne marzenia i wkrocz do świata
obłudnej złudności i czasu lękającej się żywej ulotności
fałszywych min i gestów pustych ciał.
Witamy na Ziemi...

But mój i butna dusza moja kolejny kruszą pył
rodząc dźwięk marności oznakę
kolory zrodzone z światła jakby obce
smak, zapach, dotyk, nowe, nieznane mi przedtem zmysły
zbędne do tej pory
nieobecne są przecież w świecie doskonałości...

Emocje ? Emocje to trucizna duszy
Ctha - Zrodzeni na wzór kryształu
ku doskonałości i lśnienia w świecie
zapomnianym...
W świecie którym umarł
ponieważ stał się ideałem...

A inni Świadomi ?
Po cóż przecież mieliby pamiętać o czymś co określają koszmarem ?
Ciągi myśli wytchnienia nie dają
Trans się pogłębia, taniec duszy nabiera nieznanego rytmu,
Nadświadomość...

Witamy na przystanku Nadludzi...
Lecz któż jeszcze pamięta o Zaratustrze ?...
Nie ma już owocnych umysłów co go rozumiały
gdy nauczał w otoczeniu piasków pustyni...
Przetrwały piaski, przetrwała pustynia,
myśli jego głoszą one dalej...
Płomienny ołtarz w grotach pustynnych
rozświetlany czarnym płomieniem Wieczności dzieci Dnia Równonocy...

Gaty ? Awesta ?
Nie.
Pani Jeziora i Pan Kasaoja stworzyli Excalibur Wieczności...

Z uśmiechem szaleńca budzę się rano
budzikowi radość torturowania złośliwie odbierając...

Napisa: Nefthis w Feb 24 2008, 10:04 AM
Na Twój wiersz wierszem odpowiem...

Tam, gdzie dojrzeć można
jeno płacz i szept
Tam, gdzie z góry
spojrzeć można
na cmentarny ciał dawnych jęk,
tam dojrzeć i można
ten niewielki,
jakże nieśmiało przebijający się
poprzez chmur gęstwinę
i trupów pełne pole
promyczek słońca...

Tango swe odtańcz
tam, gdzie czas zawisł
Wystarczy w przód spojrzeć
W tył obracać się nie warto
Jednak warto pamiętać
Na czasy przyszłe
Aby naukę właściwą wyciągnąć

Nie wszelakoż co się świeci
złotem jest
jeno złotem to,
co z głębi duszy bije
ze źródła pierwszego
każdy, ten najmniejszy nawet skarb
promieniuje niźli Słońce
każdy jest coś wart...

Przestrzeń...cisza...
nawet wiatr się boi wiać...

Nie czekaj
nie cofaj się też
co masz robić...
przecież wiesz...

Pamiętają piaski
i pamiętają ruiny
lecz i inni wspomnień
swych nie utracili

Pośród bagien i cierni
Znajdziesz coś
co swym czerwieni blaskiem
rozświetlić może mrok...

Mimo, że słowa na usta lgną
Usta me jednak martwe są...

Cóż więcej rzec mogę...?
Słowa nie wyrażą...

Chłodny wiatr na wzgórzu
zaczął znowu wiać...

Czarne włosy
i suknię czarną
obsypał znów piach...

Stado kruków poderwało się do lotu
Znów jęk i wrzask...
Tylko wiatrem popychana
Zeschłej trawy kula
Stoczyła ze zbocza się

Nie ma już
ni włosów czarnych
ni zwiewnej czarnej sukienki...
I znów cisza nastała
Którą rozdziera jeno czasami
Złowrogi kruka krzyk...

Jeno brzemię zostało
tak ciężkie...
niczym grzechy wszelkich
martwych już serc...

Napisa: Nefthis w Feb 29 2008, 11:06 PM
"Dusza"


Dusza owa
mrokiem spowita
otulona szalem
róż czarnych
jak smoła

Popiół w duszy odmętach
ukryty
tajemnicę ras w sarkofagu swym
skrywa, co noc tańczy
i śpi za dnia

Zamęt niewiasty
i mężczyzny kamień
pragnień swych
owoc zakazany...

Napisa: sol w Mar 1 2008, 09:07 AM
happy65.gif

Napisa: Nefthis w Mar 1 2008, 04:40 PM
Dzięki za oklaski, Sol ty też coś napisz nam tutaj smile.gif Chętnie bym poczytała jakieś ponadczasowe wiersze wink.gif .

Napisa: sol w Mar 1 2008, 05:36 PM
QUOTE (Nefthis @ Mar 1 2008, 03:40 PM)
Dzięki za oklaski, Sol ty też coś napisz nam tutaj smile.gif Chętnie bym poczytała jakieś ponadczasowe wiersze wink.gif .

a przestań ja nie potrafię pisac .. nie będę się ośmieszać ph34r.gif

Napisa: Sari_Aris w Mar 1 2008, 05:38 PM
Bardzo ładne .
Weno wróć placze.gif
Chyba jestem za szczęśliwa i wena zpierniczyła pomocy.gif

Napisa: sol w Mar 1 2008, 05:45 PM
ehh ja ostatni nie mam pomysłu na bloga co dopiero na jakiś wiersz .. dry.gif ogólnie ostatnio cieżko u mnie z myśleniem plask.gif

Napisa: Mateo w Mar 2 2008, 12:05 AM
Mgłą gęsta
Spowity wędruje
A księżyc
Swym blaskiem
Mi ścieżki wskazuje
Podróże moje
Cel jeden mają
Wiedze straconą
Przed ludźmi
Schowaną
Pragnę odnaleźć
Z pierwszymi
Brzasku promieniami
Wracam
Lecz jestem
Do drogi
Zawsze Gotowy
Nowych wyzwań
Podróży Przygód
Wyczekuje
Świata mrokiem
Osnutego i
Księżyca do
Drogi gotowego
Niecierpliwie oczekuje
By ponownie
Ruszyć w nieznane
Przez nikogo
Jeszcze nie zbadane

mój pierwszy wiersz, o ile to można nazwać wierszem

Napisa: Nefthis w Mar 2 2008, 03:10 AM
Jest dobry, tym bardziej że pierwszy. Na pewno jest ciekawy.


Sari, wena na pewno wróci smile.gif


Sol, a może jednak coś wyprodukujesz? wink.gif

Napisa: sol w Mar 2 2008, 08:17 AM
QUOTE (Mateo @ Mar 1 2008, 11:05 PM)
Mgłą gęsta
Spowity wędruje
A księżyc
Swym blaskiem
Mi ścieżki wskazuje
Podróże moje
Cel jeden mają
Wiedze straconą
Przed ludźmi
Schowaną
Pragnę odnaleźć
Z pierwszymi
Brzasku promieniami
Wracam
Lecz jestem
Do drogi
Zawsze Gotowy
Nowych wyzwań
Podróży Przygód
Wyczekuje
Świata mrokiem
Osnutego i
Księżyca do
Drogi gotowego
Niecierpliwie oczekuje
By ponownie
Ruszyć w nieznane
Przez nikogo
Jeszcze nie zbadane

mój pierwszy wiersz, o ile to można nazwać wierszem

happy65.gif

kurcze chyba ja tylko takie beztaleńcie poetyckie jestem ... hahaha.gif


Napisa: Mateo w Mar 2 2008, 12:06 PM
Dzięki za tak dobre przyjęcie wiersza , myślałem że będzie gorzej.

Napisa: sol w Mar 2 2008, 04:46 PM
kiedyś może też coś swojego zamieszczę .. kiedyś .. ehh głupi dzień brak_miejsca.gif

Napisa: Nefthis w Mar 2 2008, 09:57 PM
przytul.gif

Napisa: sol w Mar 2 2008, 10:09 PM
QUOTE (Nefthis @ Mar 2 2008, 08:57 PM)
przytul.gif

zeby.gif

Napisa: Nefthis w Mar 3 2008, 04:19 AM
Miało być z tego opowiadanie, ale będzie wiersz, ponieważ moją "wenę" szlag trafił dzisiejszego wieczoru...Może kiedyś będzie ciąg dalszy...

"Na pustkowiu"

Spacerując po bezdrożach nieboskłonu
mijałam martwe drzewa
toczące się kule uschniętej trawy

stąpałam po popękanej ziemi
która już dawno plonu swego nie wydała
żar z nieba lał się strumieniami
piach w oczy, wody brak
życia brak tchu

tylko wąż skradający się za moimi plecami
zdawał się uśmiechać
na widok nadarzającej się szansy na pożywienie

naprężył się i przystąpił do ataku
zęby swe zanurzył nieco poniżej materiału
który me biodra opasał

pot zimny oblał me ciało
posuwając się kilka kroków do przodu
osunęłam się na gorący głaz

nie mogąc się jednak na nogach utrzymać
ciało bezwolnie upadło na piach
ponad mym ciałem krążyły już sępy
wokół niego czekały hieny
aż dech ostatni wyzionę

wtem błękitną różę zobaczyłam
nieopodal dłoni
uśmiech na twarzy zagościł mej

Zasnęłam
Obudził mnie miły ogniska trzask
i zapach gotującego się wywaru

Gdy powieki swe uniosłam
zobaczyłam spokojną twarz
spostrzegłam iż poza leżącą na mnie derką
nie mam na sobie nic

Policzki me rumieńcem się oblały
- Chyba nie? Zapytałam
- Nie. Odpowiedział
- Opatrzyłem twoje rany
- Wywar jest gotowy, chcesz?
- Tak, głową skinęłam


Napisa: Mateo w Mar 3 2008, 05:04 PM
Lunatycy w dzień wychodząc
Śpiesznym krokiem chodzą
Drzewa kwiaty omijają
Ciągle oczy zaślepione mają
Żyjąc szybko szybko umierają
Nagrobek tylko po sobie zostawiając
Po śmierci do innego świata trafiają
I swą głupote tam poznają

Napisa: sol w Mar 3 2008, 09:34 PM
cool.gif

Napisa: Nefthis w Mar 19 2008, 02:10 AM
Może by ktoś napisał jakiś wzniosły i ogólnie fajny wiersz? Wena by mi się przydała, bo pasowałoby w końcu zacząć pisać jakąś książkę...

Napisa: Phoebe w May 2 2008, 02:15 PM
Jam demonica
Jam jestem zło
Jam zrodzona z ciemności
Czarna brama czy odchłań
Moc czy zło
-Nie zbliżać się to idealne zło
Krzyczą inni do niewinnych
-Czy demon musi być zły? Czy ja jestem zła?
-Tak!
Pogrążona w rozpaczy
Ja demonica rzucam się
W swą odchłań
czarną głębie
Rzuce urok
Rzuce czar
Ja demonica
Nie moge
Żyć w spak

Napisa: Nefthis w May 2 2008, 02:22 PM
Ciekawy

Napisa: Phoebe w May 2 2008, 08:31 PM
A możesz bardziej rozwinąć tą myśl? Zależy mi na opini innych co sądzą o mioch wierszach

Napisa: janus w May 24 2008, 08:46 AM
QUOTE (Phoebe @ May 2 2008, 07:31 PM)
A możesz bardziej rozwinąć tą myśl? Zależy mi na opini innych co sądzą o mioch wierszach

niezłe ja osobiscie zwiekszył bym ilosć "dialogów"
i zgadzam siez nefciąciekawe biggrin.gif

Napisa: Phoebe w May 24 2008, 01:29 PM
Dziex za podpowiedzi postaram się zwrócić na to uwagę przy pisanu nowych wierszy tongue.gif

Napisa: Nefthis w Jun 19 2008, 03:50 PM
w krainie gdzie
światło przenika cień
w krainie gdzie
byt z niebytem łączą się
zaczął padać deszcz
wiatr ukształtował formę
ogień i woda
reszty dokonały
akasha życie tchnął weń

pośród łąk zieleni
kwiatów słodkiego zapachu
pojawiła się Ona
kobieta pierwsza jedyna
jeno w zapach rosy o poranku
odziana
w dłonie swe skrzypce ujęła
muzyka z duszy jej wprost płynęła
coraz szybciej czym prędzej
namiętność swą utworzyła
publika dusz się zgromadziła

i oto wtem duszę Jego uwidziała
i dotknąć jej chciała
jednak On jeno projekcją był
pragnienia złudzeniem
odszedł więc w cień
krąg z dusz zrodzony
poruszył się serca Jej bólem natchniony
wilk pieśń swą zaczął
swój głos podłożył orzeł
skrzypce zniknęły
wiatr uniósł Ją w ramionach swych
poddała mu się
i znów sama
wiatrem się stała

czasami słychać jeszcze
jej śpiew
jej grę
czasami wyczuć można
jej ból jej łzę...

Napisa: Sari_Aris w Jun 19 2008, 04:41 PM
Misio miodzio piękny wiersz Nef uklony.gif

Napisa: Nefthis w Jun 19 2008, 08:20 PM
Kiedy słońce o poranku
Oczom mym się ukazało
Chciałam wtopić się w blask jego
Huśtawkę z kwiatów utkałam
Aby móc stać się częścią jego
Moc stała się jednością

Całą duszę pochłonęła
I nic nie stało już na drodze
Ewentualnych możliwości

Napisa: Nefthis w Jun 19 2008, 08:21 PM
Dziękujem smile.gif

Napisa: Nefthis w Jun 19 2008, 10:34 PM
je constant
ou clair de aurora
argent serer toi

chant a vent
ta prenom entrainer
travers epoque

je constant
ou mirettes toi
a lac carreau se reverberer

je constant
a terrer cetter
que pied toi porter

je constant longuement
et je constant dure
ce que epoque ne se terminer



Napisa: Nefthis w Jul 22 2008, 05:35 AM
***

Tam gdzie zorzy blask
rozświetlił cień
On miecz na Nią podniósł swój
uniósł dłoń
zadrżała w posadach
z kryształu komnata
krok w tył postąpiła
- Toś Ty - syn mój
- Jam jest
- Zniszczę cię
- Jam ci władzę dała przeto
- Jam zrodziła
- Matko nie posłusznaś mi jest
- Zabić wtem zmuszon Cię jest!
Ona wtem przed ciosem uchyliła się
dłonie swe splotła
błyskawicą cisnęła weń
uskoczył w bok
ziemia zatrzęsła się
falę potężnej energii
przyjął na korpus swój
mieczem zdążył cisnąć weń
serce jej bijące zauważył wtem
życie w niej zgasło
jednak moc pozostała
tkwi po dzień dziś
czas po czasu kres
w córach jej wiernych jedynych
On z ciała jej ziemię uformował
piersi jej górami się stały
a łzy zastygłe na policzkach jej
rzeki potężne utworzyły
Ona - matka - odeszła
córy jej płaczą
w kryształ zaklęte
On - syn jej jedyny
stoi teraz sam jeden
przeciw wszystkim innym...
Lecz przyjdzie kiedyś jeszcze dzień
dzień cudny co słońce przyświeci
Te - co w kryształ zaklęte
uwolnią z pętów się
a na twarzach ich zagości
uśmiech ten - uśmiech jedyny...

Napisa: midnight w Apr 8 2009, 11:48 PM
***

Stopniowo przekraczam
granicę
kojący dotyk delikatnych dłoni
palący chłód
oczu stalowych
objęć

pod palcami tworzy
więź kruchą
nienamacalną
efemeryczną

brak.

Napisa: midnight w Apr 8 2009, 11:49 PM
"Stokrotka"

Zabita. Delikatną, białą dłonią.
Wyrwana z bezsensu.
Rzucona z nienawiścią na pustą drogę.
Rankiem - jakaś inna rosa, inna, śmiertelna...
Cały dzień leży w szarym pyle...
Kona w ciszy.
Nocą zasypia z innymi, na wieki.
Na niebie znicze po zmarłej.
Ze świtem przychodzi krwawe słońce.
Złoto kolorem żałoby?
Nie ma już nic...
Tylko czerwień na drodze.

Napisa: midnight w Apr 8 2009, 11:51 PM
Narazie dwa wiersze ode mnie wystarczą. Publikuję też na innej stronie, może kiedyś dodam więcej również tutaj.

Napisa: Mrooczek262 w Apr 13 2009, 02:23 AM
"Żołnierze Nieśmiertelnej Ideii"

Jeśli wkroczysz w płomienie piekieł
jeśli otoczysz się płomieniem
jesli wkroczysz w śmierć
i zdołasz wyjść z Styksu który oczyszcza
i niczym feniks na skrzydłach Kruka
zbiec z Stygi czeluści
odrodziwszy się w swym własnym prochu
wtedy wczoraj dziś i jutro
nabierają zupełnie innego znaczenia...

Oh Stygijska Równino - Mieście zanurzonym w Nieświadomości Zapomnienia
Oh Lesie Odwieczny - Strażniku
Oh Kruku - Posłańcu Wieczności
Oh Bast - Wielka Łowczyni
czymże są ci którzy zakończywszy swój nędzny ludzki żywot
zostali przez śmierć odtrąceni
i ponownie zesłani na padół śmiertelnych...

Czyż nie stali się oni dziećmi Wieczności ?
Czyż ich życie nie stało sie życiem w śmierci
śmiercią w życiu
Wężami które połknęły wedle słów przysięgi żołnierskiej swe własne ogony ?
Czymżeż wiec są oni pozornie błędni
żołnierze ideii ?
Wyklęci przez życie
Wypluci przez śmierć...
Ich życie przeminęło
Ich śmierć przeminęła
pozostała tylko Wieczność...
Żołnierze Armi Wieczności
Czarnego Płomienia
wierne i oddane Krukowi dzieci...
Czarne Diamenty...

Napisa: Selene w Nov 27 2009, 08:31 PM
"tajemnica liczby"

boją się jej i wielbią
oskarżają o zdradę
oddają cześć świętości
zabijają w jej dniu i biorą odwet
oskarżają nawet
12 czarownic i Szatana
nie nazywają nią pokojów
a potem biją pokłony
12 apostołom i Jezusowi
12 rycerzom i władcy arturiańskiemu

może poczekam na 13 skarbów Merlina
nawet jeśli podążę za nim do innych światów

wciąż niespełniona w dwójnasób
czekam na mój talizman

Trzynastkę

Napisa: Selene w Nov 27 2009, 08:36 PM
"malowanka z borów"

przez mrok przebrnę
płatkami Czerwieni zrodzona
znajdę jasność
z Szarością zmieszaną
Czerń niepewną
siłą kwiatów przemogę
Biel poranka
dotknę szeptem
drzew mową

kolorami się bawiąc
jak pogańska kapłanka
zmienię Jego paletę
w barw mieszankę swą własną

zaśpiewają mi drzewa
kołysankę - pobudkę
namaluję co zechcę
z nowym bogiem w praborze

Napisa: Selene w Nov 27 2009, 08:37 PM
"bez wiatru woli"

Wyżynni ułożeni w jednym szeregu
stoją prosto i wiernie
wypełniają rozkazy
bez zastanowienia
eterycznie usłużni
trwają
stałą jednakowością
czasem w przebłysku niezrozumiałym i trwożnym
zazdroszczą nizinnym
wolna wola pytają
by ze strachem powrócić do stałej wysokości
drżą dolą Anioła który śmiał...

czym jest Wyżynność
oni wierzą
My wiemy
gdy z nieba wieje nudą
bezwoli

Napisa: Meeron w Nov 28 2009, 09:24 PM
Wiersz pod tytułem "Kotek":
(dydykowany wszystkim niemyslącym istotom tego świata: czarodziej.gif
"Wlazł kotek na płotek
pierdol** go młotek
i mroga,
ładna to czytanka,
nie długa.
Nie długa, nie krótka,
a w sam raz,
weź młotek i pierdoln** koteczka
jeszcze raz.

czarodziej.gif

Napisa: Selene w Nov 29 2009, 04:10 PM




"Kotek - przygód ciąg dalszy"
... a potem kotek
magicznym sposobem
zamieni się w młotek
i walnie nas w głowę"

hahaha.gif hahaha.gif hahaha.gif
"Kotek" - the best smile.gif

Napisa: Benten w Jan 23 2010, 08:25 AM
Zobaczyć Anioła
Poczuć powiew skrzydeł

Poznać Anioła
Przelać na siebie wszystkie Jej łzy

Polubić Anioła
Czasami za bardzo

Myśleć o Aniele
Tworzyć nierealną przyszłość

Nienawidzić Anioła
Myśleć o świecie bez Niej

Zabić Anioła
Wyruszyć na poszukiwania Diabła

Napisa: Selene w Jan 24 2010, 04:27 PM
Benten, podoba mi się Twój wiersz - ma klimat:)

Napisa: Meeron w Jan 24 2010, 05:48 PM
Przyszły świat:
Miałem sen,
widziałem w nim przyszły świat...
Wszystko sie w nim zmieniło,
nie było dobra, brakło miłości,
panował nań głod, ból i trwoga,
świat spowiła nędza i przygnebienie...
Wszędzie tułały sie potworne dzieci,
obdrapane, odarte ze skóry i cżłwoieczeństwa,
narodzone z gwałtu na aniołach.

Tak wygląda nasz los...
( ale jak zawsze będzie happy and, poniewaz pojawi sie amerykański super bochater, który posiada pistolet bareta z magazynkiem którego nie trzeba wymieniać. Ów bohater uratuje nas, no chyba ze amerykę zaatakują kosmici, spadnie na nią meteoryt, lub senat opanuja zombie czarodziej.gif My wiemy jak to jest z zombiaczami, ponieważ my posiadali zombie Romana i jego ojca zombie macieja czarodziej.gif )

Kropka;)

Napisa: Benten w Jan 24 2010, 07:39 PM
Selene, to dopiero moje próby. Choć podoba się paru osobom i podobno je jakoś dotknął. Dziwię się tylko dlaczego. Coś może jeszcze dodam od siebie

Gdy poznasz kogoś
Kto nagle zacznie rozjaśniać twoje życie
Gdy poznasz kogoś
Kto pozwoli być ci dzieckiem
Gdy poznasz kogoś
Kogo bliskość będzie cie uspokajać
Gdy poznasz kogoś
Przy kim nie musisz udawać
Gdy poznasz kogoś
Kogo skrycie zaczniesz kochać
Gdy poznasz kogoś
Kto będzie chciał iść dalej
Gdy poznasz kogoś
Kto będzie chciał cię opuścić
Co wtedy zrobisz...?

Napisa: czarodziej wody w Aug 7 2015, 07:07 AM
Tylu znajomych, tyle spotkań
Szczęście jak narkotyk,
Zapomnieć, zapomnieć to co
przgnębia

Od szarej rzeczywistości
Oderwać się choćby na chwilę
Dać upust radości.
Zapomnieć o tym co prztrapia,
Zapomnieć o tym co beznadziejne,
Dać upust radości.

I nie popaść...

Napisa: czarodziej wody w Aug 7 2015, 07:10 AM
To dzieciństwo, nie wiem co to.
To dzieciństwo, tylu problemów.
To wszystko co wokół otacza.
B o ż e, r a t u j !

To dzieciństwo, braku przyjaciół.
To dzieciństwo, szaleństwo młodości,
młodości której brak na codzień.
B o ż e, r a t u j !

To młodość, brak miłości, miłości która jest zdradą,
To młodość, nostalgie codziennego życia.
B o ż e, r a t u j !

Powered by Invision Power Board (http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)