Drukarko-przyjazna wersja tematu
Kliknij tutaj, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie.
Forum Dyskusyjne Portalu Mrooczlandia > Biblioteka > Mity i legendy


Napisa: simisti w Jan 8 2005, 09:36 PM
Wszyscy zapewne znają mitologię grecką :
Każdy wie kto to był Zeus i jego zazdrosna żona
Hera...znane są wszystkim przygody Herkulesa i
Odyseusz ale są inne wspaniałe mity mniej znane.

Mit celtycki o Branie .

Bran posiadał cudowny „kocioł życia” który wskrzeszał
zmarłych.
Pewnego razu zakochana w Branie czarodziejka namówiła go
do wyprawy na tajemniczą zachodnią Ziemię Kobiet , wyspę
na czterech kolumnach . Wszystko błyszczało tam srebrem i złotem,
mieniło się w cudnych barwach , dźwięczało melodyjnie ,a śmierć
rozpacz i choroby nie miały tam wstępu. Brana i jego 27 towarzyszy
czekała gościna: zastawione stoły , wygodne łoża i dla każdego
dziewczyna.
Czas mijał bardzo szybko i Branowi wydało się , że upłynął rok,
po którym trzeba wracać. Towarzyszki nie zatrzymywały ich,
gdyż wiedziały , że rzekomy rok pobytu na Ziemi Kobiet równa się
całym ziemskim stuleciom. Istotnie , kiedy okręt Brana przybił do
ojczystych brzegów , żeglarzy powitały na przystani same obce
twarze. Zgromadzeni mieli na sobie szaty dziwnego kroju.
Bran przezornie z pokładu statku oznajmił kim jest i skąd
przybywa .W odpowiedzi usłyszał , że nikt nie zna nikogo
o imieniu Bran. Nagle jeden z niecierpliwych marynarzy wyskoczył
na brzeg . Stał się rzecz straszna: ciało młodego mężczyzny przy
zetknięciu się z ziemią rozpadło się w proch. Bran opowiedział
swoje przygody stojącym na brzegu ludziom i odpłynął .
Może pływa do dzisiaj a może wrócił do Ziemi Kobiet.

Mit z morałem....

Tak szybko żyjemy ...tak dążymy do wytyczonego przez siebie
Celu , że nieraz umykam nam coś co okaże się w rzeczywistości
bardzo ważne...najważniesze .....niestety zwykle jest już za późno ,
błędu nie da się naprawić i nie da się niestety cofnąć czasu .
Może ktoś zna jakieś ciekawe opowieści z morałkiem?




Napisa: Lunaris w Jan 9 2005, 12:40 PM
Piękna historia, ale na razie nie przychodzi mi nic równie ciekawego na myśl.

Napisa: Kurt von Deihl w Jan 9 2005, 03:34 PM
EEe... jakaś dziwna ta historia. A co z zaczetym i nie rozwiniętym wątkiem wskrzeszającego kotła? I dlaczego czarodziejka wysłała swojego faceta na wyspe pełną lasek?!

Doczytałem się w nim też zgoła innego morału: "Nigdy nie ufaj zakochanym okultystką które chca cie wysłać na jakąś pokręconą wyspe" tongue.gif

Napisa: simisti w Jan 9 2005, 11:22 PM
No cóż , mało czytasz ...więc ciągle się dziwisz.
A co do czarocziejki ....ona też tam była....zadowolony? tongue.gif

A co do "dziwnej opowieści "jak ją określasz sięgnij
wreszcie do książki : "Mity z pięciu części świata"
Tadeusza Margula

Polecam Ci ..są tam fajne mity:

polinezyjskie , japońskie , celtyckie,ozyryjzkie,
o Brahmie itd.
Wreszcie to wieczne Twoje zdziwienie minie po części
minie ,przynajmniej w przypadku mitów.


Napisa: Lunaris w Jan 10 2005, 02:30 PM
QUOTE (Kurt von Deihl @ Jan 9 2005, 02:34 PM)
Doczytałem się w nim też zgoła innego morału: "Nigdy nie ufaj zakochanym okultystką które chca cie wysłać na jakąś pokręconą wyspe" tongue.gif

Brak ci najwyraźniej głębszego podejścia do mitów. Takie historie są zbyt zawiłe by patrzyć na nie tak lekko.
A tak w ogóle to bardzo popularny jest ten motyw z róznicą czasu. Gdzieś mam coś takiego, ale nie mogę sobie teraz tego przypomnieć. Też było romantycznie, ale nie wiem czy był morał.

Napisa: simisti w Jan 10 2005, 07:55 PM
Bardzo dziękuję Lunaris, dedykuję Ci kolejny Mit.


Mit o Ozyrysie ze starych tekstów wypisanych na piramidach.

Ozyrys był synem bogini nieba Nut i boga ziemi – Geba.
Miał on ważną misję do spełnienia .Jako ziemski władca nauczył
swych poddanych uprawy roli, dal im mądre prawa oraz ustanowił
kult bogów i wprowadził liturgiczny śpiew. Jednak jeszcze bardziej
zapragnął uszczęśliwić całą ludzkość dobrodziejstwem kulturalnego
życia i z tym szlachetnym zamiarem wyruszył w obce strony.
Podczas nieobecności męża rządy nad Egiptem sprawowała jego
żona – Izyda.
Wtedy to stała się rzecz straszna .Zawistny brat pary królewskiej
Setech , uknuł potworną , ohydną zbrodnię wobec prawowitego,
szlachetnego króla. Setech do spisku wciągnął siedemdziesięciu
dwóch wspólników i królową etiopską Aso, nęcąc ich osobistymi
korzyściami.
Gdy Ozyrys powrócił wreszcie ze swej cywilizacyjnej wyprawy
I szczęśliwy weselił się domem i widokiem bliskich, zdrajca
zdobył potajemnie wymiary królewskiego ciała i ściśle według
nich kazał sporządzić w sekrecie wspaniałą skrzynię sarkofagową,
arcydzieło sztuki snycerskiej.
Na wydaną przez Setecha powitalną ucztę zeszli się najdostojniejsi
goście z Ozyrysem na czele. Oczy wszystkich kierowały się ku
środkowi sali , gdzie na honorowym podwyższeniu stała bogato
zdobiona skrzynia trumienna , szczyt piękna snycerskiego i
malarskiego.
Gospodarz Setech , korzystając z powszechnego zainteresowania,
oświadczył żartobliwie, iż ofiaruje skrzynię sarkofagową temu z gości
którego ciało najlepiej do niej będzie pasowało.
Zaproszeni na prózno próbowali dopasować się do niej. Była dla nich
Bądź za krótka, bądź za długa , za wąska lub za szeroka.
Wreszcie przyszła kolej na Ozyrysa.
Na to tylko czekał Setech.
Przyskoczył znienacka do sarkofagu , zatrzasnął wieko , zabił je
Gwoździami , zalał płynnym ołowiem i cisnął do Nilu.
Ale jeszcze i teraz Ozyrys dał dowód miłości do ludzi. Stprawił on,
Że wzburzone jego ciałem wody rzeki podnoszą się odtąd co rok
w lecie , zalewając nadbrzeża , osadzają żyzny muł ,a przez to
zsyła urodzaj i pomyślność na Egipt.


Napisa: Kurt von Deihl w Jan 11 2005, 12:00 AM
QUOTE
No cóż , mało czytasz ...więc ciągle się dziwisz.

Nie wiem na jakiej podstawie stwierdziłąś ile czytam, ale więcej nie korzystaj z tej metody, bo się mylisz. Tak się składa, ze poza ezoteryką mam jeszcze inne zainteresowania (no i studia), więc choćbym chętnie przezytał mitologie nie tylko celtycką ale i wszystkie pozostałe, nie moge tego zrobić pod nawałem innych ksiaze o większym priorytecie.

QUOTE
Brak ci najwyraźniej głębszego podejścia do mitów. Takie historie są zbyt zawiłe by patrzyć na nie tak lekko.

Yy... nie wiem. Może wzorem simisti powinienem poradzić wam lektóre kilku "mniej poważnych" dzieł celem rozwinięcia poczucia humoru, bo chyba wzyscy to wzieli na poważnie... cóż...

QUOTE
A co do czarocziejki ....ona też tam była....zadowolony? 

Nie rozumiem tej ironi... skąd miałem wiedzieć? Nie napisałaś tego, anie nie wynikało to w żaden sposób z kontekstu. Celem zamieszczenai tego mitu było chyba umozliwienie się zapoznania się z nim innym, naturalnym wiec jawi mi się moja w jego względzie ignorancja. No chyba, że zamiast wymieniac się wiedzą mamy tu szpanować co kto przeczytał i jaki to nie jest mądry.

QUOTE
Mit o Ozyrysie ze starych tekstów wypisanych na piramidach.

Ozyrys był synem bogini nieba Nut i boga ziemi – Geba.

Hmm.. taki funkcjonalny analfabeta ze mnie a jednak ten mit znałem... no,no... tylko czy ta bogini nie nazywała się Nuit. Wiem, że z pisownią może być róznie bo to tylko zapis fonetyczny ale twoja pisownia jakoś dziwnie kojrzay mi sie z pewnym angielskim słowem.

Napisa: Lunaris w Jan 11 2005, 01:47 PM
QUOTE (Kurt von Deihl @ Jan 10 2005, 11:00 PM)
Hmm.. taki funkcjonalny analfabeta ze mnie a jednak ten mit znałem... no,no... tylko czy ta bogini nie nazywała się Nuit. Wiem, że z pisownią może być róznie bo to tylko zapis fonetyczny ale twoja pisownia jakoś dziwnie kojrzay mi sie z pewnym angielskim słowem.

I znowu robisz aluzję jak widzę. Czyżbyś był wiewiórem, albo wiewiórkołakiem biggrin.gif
Co do zmian fonetycznych niektórzy też Setecha piszą jako Setha.
Słyszałam gdzieś o tym micie, ale mało znałam szczegółow, ale fascynuje mnie starożytny Egipt więc i tę opowieść przeczytałam z wielkim zainteresowaniem.

Coś mi mówi Simisti, że zostaniesz tutaj gawędziarką, bo miło się czyta smile.gif

Napisa: simisti w Jan 20 2005, 02:28 PM
QUOTE (Lunaris @ Jan 11 2005, 12:47 PM)

Co do zmian fonetycznych niektórzy też Setecha piszą jako Setha.
Słyszałam gdzieś o tym micie, ale mało znałam szczegółow, ale fascynuje mnie starożytny Egipt więc i tę opowieść przeczytałam z wielkim zainteresowaniem.

Coś mi mówi Simisti, że zostaniesz tutaj gawędziarką, bo miło się czyta smile.gif

Masz całkowitą rację Lunaris , to są róznice fonetyczna a
oprócz tego w Egipcie faraonowie często zmieniali
imiona najczęściej w XVIII Dynastii np.:
Amenhotep IV to inaczej Echnaton , Thotmes III to inaczej
Thutmozis . Byłov to wielkie utrudnienia dla archeologów
którzy w Dolinie Królów odkrywali groby.
Hieroglify w grobowcu opisywali życie faraona o nazwie
Amenhotep a kartusz grobowy znaczył imię Echnaton.

Co do wiewióra to też masz racje ..czepia się wszystkiego
i potrafi zapaskudzić kazdy temat swoim jadowitym
ozorem ....jakby wszyscy mężczyźni byli tacy sami
jak nasz wiewiór....ludzkość bez wątpienia wyginęłby.
Hmmm.... czytałaś ..wiewiór studiuje ...na bardzo
modnym wydziale : Łopatologia stosowana , na kierunku:
Żwirokwikum koparum. laugh.gif


Napisa: Lunaris w Jan 21 2005, 11:32 AM
Co do zmiany nazewnictwa w Egipcie przyznam się, że nie wiedziałam, że było to tak popularne.

Ale Simistri po twojej dalszej wypowiedzi jeszcze nam się Kurt urazi i z kim my bedziemy dyskutowały. sad.gif

Napisa: simisti w Jan 21 2005, 12:22 PM
Zwykle imiona zmieniali wtedy gdy np .zmieniali
swój światopogląd . Echnaton zmienił swoje imię
wtedy gdy zaczął oddawać cześć tarczy słonecznej-
Atonowi. Było to wtedy bardzo dziwne z uwagi na to
iż inni faraonowie wierzyli w kilku Bogów.
Fascynuje mnie starożytny Egipt a takż ten obecny..
tajemnice które kryje.


Co do Kurta , to pisał , że ma poczucie humoru...
więc nie obrazi się . smile.gif

Napisa: Nanncy w Feb 14 2005, 08:31 AM
No cóż muszę bronić mojego ucznia (nieuka wink.gif )
Muszę przyznać wszem i wobec, że Kurt nie stroni od słowa pisanego, a wręcz przeciwnie - co mine bardzo cieszy rolleyes.gif , dotego studiuje na dwuch uczelniach naraz - co zresztą daje mu wymówki w obijaniu się u mnie na termine unsure.gif .
Ale dosyć tych pochwał bo nam jeszcze chłopak w pióki obrośnie biggrin.gif biggrin.gif biggrin.gif !!!

Napisa: simisti w Feb 14 2005, 06:07 PM
laugh.gif

Hmmm....jak przeczytał to co napisałaś ...to napewno
już obrósł w piórka ... smile.gif




Napisa: Candyman w Feb 14 2005, 09:46 PM
To ja Kurta zdołuje: żeby tak strony pomylić, wstydź się... tongue.gif

Napisa: Kurt von Deihl w Feb 15 2005, 12:40 AM
QUOTE
To ja Kurta zdołuje: żeby tak strony pomylić, wstydź się... 

Nie mów nikomu, bo jak ja się na mieście pokaże biggrin.gif

Napisa: simisti w Mar 21 2005, 09:46 PM
Mit o jednorożcu dedykuję Sari.



Czym był jednorożec? Koń z rogiem na głowie , zwany jednorożcem
był w średniowiecznej Europie równie realnym stworzeniem, jak
zwykłe konie. Wierzono , że te niezwykłe zwierzęta żyją i zamieszkują
Indie i nieznane tereny Azji.Dla chrześcijaństwa był symbolem dwoistej
natury Chrystusa , a dla zwykłych ludzi obiektem marzeń o fortunie.
Tak,....bowiem wierzono w chroniacą przed trucizną moc rogu jednorozca.
Najstarsze , bo liczące kilka tysięcy lat relacje o jednorożcu pochodzą z
hinduskich świętych ksiąg „Athawerda” i „Mahabharata” .
W średniowieczu wierzono w niezwykłą magiczną moc jednorożca .
Podobno podczas picia przy wodopoju samo włożenie rogu do wody
przez to zwierze oczyszczało całe jezioro lub rzekę. Natomiast sproszkowany
róg jednorożca miał ponoć w magiczny sposób neutralizować wszelkie trucizny.
W takie działanie rogu wierzono jeszcze pod koniec XVIII wieku , kiedy to
sproszkowany róg , zwany alikomem , serwowała każda szanująca się apteka.
Był on bardzo drogi a sposób sprawdzenia czy jest to prawdziwy lek czy nie
ył bardzo specyficzny mianowicie np. Król Anglii Jakub I kazał do zmielonego
rogu dodać trucizny i kazał taką mieszankę skosztować słudze.J
eżeli skonał – róg był fałszywy. wink.gif
Legenda głosi , że jednorożca można było łatwo schwytać stawiajac na jego drodze dziewicę. Wynikało to z postrzegania tego mitycznego zwierzęcia jako uosobienia doskonałości i czystości , przez co jednorożec miał wyczuwać swym magicznym zmysłempodobnie niewinne istoty.
Wielu dostojnikówKościoła widziało w jednorożcu alegorię życia Jezusa.
Róg miał reprezentować jedność Ojca i Syna , polowanie z dziewicą – zwiastowanie,urodziny i pochwycenie Chrystusa . Takie powiązanie losów zbawiciela z mitycznym jednorożcem spowodowało wielkie zapotrzebowanie na róg tego zwierzęcia.
Podróbki z kosci innych zwierząt uznane za róg jednorożca oprawiano w sre, bro i
złoto , uznawano je za cenne relikwie . Przechowywano je z honorami w Katedrze
Św. Dionizego w Paryżu , w katedrze w Wenecji oraz londyńskim opactwie
Westminsterskim . Dopiero na soborze trydenckim Kościół zakazał porównań
Jezusa do jednorożca .
Czy jednorożce istniały? Możliwe , mało to jest tajemnic na tym świecie.?

Napisa: simisti w Apr 30 2005, 11:07 PM

Babiloński mit o Marduku.

Ojcem Marduka był Bóg Ea a matką Damkina. Po urodzeniu Marduk
wyglądał imponująco . Zdobiło go czworo oczu , a z ust buchał mu
ogień . Majestatyczna postać jaśniała blaskiem , przewyższającym
jasnością dziesięciu bóstw razem wziętych .
Niestety , ten potężny bóg był we wczesnej młodości bardzo zuchwały i
nieposkromiony. Młodzieńcze psoty polegające na wiązaniu wiatrów
na jednym sznurze czy krępowaniu smoka – strażnika niebios zniechęcały
do niego wszystkich boskich przodków i kuzynów. Gdy w wybrykach
zaczął przebierać wszelką miarę , udano się do prarodzicielki Tiamat
z prośbą o pomoc przeciw Mardukowi . .......Niebaczni byli i nieostrożni.!!!
Nie wiedzieli , że rozpętają stokroć niebezpieczniejsze siły. Tiamat wpadła
w szał wojenny. I stało się ....ruszyła do boju potężna boginii.
W blasku płomieni tłoczyła się u jej stóp ciżba stworzona z potworów
prześcigających się w szczerzeniu jadowitych zębisk. W ich żyłach zamiast
krwi przelewała się trucizna , a w sercach płonęła żądza mordu i zniszczenia.
Wiódł te dzikie zastępy do boju straszliwy Kingu, małżonek Tiamat.
Całe szczęście w nieszczęściu , że przezorny Ea i tym razem przewidział
niebezpieczeństwo grożące wszystkim bogom , a zwłaszcza jego ukochanemu
synowi Mardukowi . Nikt jednak nie odważył się stawić czoła nawale
potworów , nikt prócz nieustraszonego Marduka.
Przerażeni bogowie pospiesznie złożyli najwyższą władzę w młodzieńcze
ręce i uwieńczyli czoło syna boga Ea królewskim diademem.
Krótkie były przygotowania Marduka do boju z rozjuszoną Tiamat.
Chwycił jedną dłonią ciężką maczugę i sieć , drugą wonna gałązkę dla
osłony przed smrodem Tiamat i jej tłuszczą , a usta kazał sobie
wymalować ochrą na czerwono w obronie przed czarną magią .
Tak uzbrojony wsiadł śmiało do swojego burzowego rydwanu. Wściekła
Tiamat rzuciła się na swojego potomka z rozdziawioną paszczą , zionąc
strasznymi przekleństwami . W rękach Marduka mignęła ogromna sieć
i skrępowana bogini runęła na ziemię . Huragan , naturalny sprzymierzeniec
młodego zwycięzcy , wdarł się natychmiast pomiędzy rozwarte szczęki ,
a celna strzała Marduka dosięgła serca prababki.
Śmierć przewodniczki boju rzuciła cień trwogi na jej sprzymierzeńców.
Bez oporu dali się rozbroić i zakuć w kajdany. Marduk oplątał wszystkich
swą siecią i cisnął na wieki w głębiny ziemi . Kingu musiał zapłacić za
udział w walce utratą przywileju nieśmiertelności. Nie da się opisać radości
bogów na wieść o unicestwieniu straszliwych potworów.
Koniec Tiamat stał się początkiem nowej , kierowanej przez Marduka Ery.
Marduk chwyciła w swoje mocarne dłonie rozdziawione w śmiertelnym
grymasie szczęki Tiamat i rozerwał jej ciało na dwie części . Jedną uniósł
wysoko w górę , aż zwisła jako sklepienie niebieskie , drugą, jako skorupę
ziemską , zakryły szumiące fale oceanu . Władzę nad niebem przekazał
dziadkowi Anu , nad powietrzem Belowi , nad wodami podziemnymi
bogu Ea . Marduk wyznaczył zakres działań i pozostałym bóstwom.
Wzniósł oczy ku niebu : stworzył gwiazdy , by błyszczały w mroku i
wyznaczył im drogę .


Napisa: Sari_Aris w May 2 2005, 09:11 PM
Teraz poprosze o kolejne opowiadanie ,bo lubie czytac to co piszesz biggrin.gif

Napisa: simisti w May 2 2005, 09:25 PM

Może masz jakieś specjalne życzenie ?.....znam wszystkie chyba mity . smile.gif
najlepiej grecką ..ale grecką każdy zna smile.gif smile.gif smile.gif

Napisa: Sari_Aris w May 2 2005, 10:54 PM
To co ze kazdy zna ,niesadze by wszystko sie pamietalo ,a ja lubie wracac czasem do tego co dawniej czytalam ,i nie mam szczegolnych zyczen ,poprostu pisz a ja chetnie poczytam tongue.gif

Napisa: Lunaris w May 3 2005, 10:21 AM
Zgadzam się z Sari.
Uwielbiam mitologie. smile.gif

Napisa: simisti w May 3 2005, 03:57 PM


Mity Ozyryjskie

Po śmierci boga Ozyrysa toczył się od osiemdziesięciu lat spór o władzę
między Horem , prawowitym synem Ozyrysa , a uzurpatorem Setechem ,
który nie przebierał w środkach .W tym czasie wlokła się rozprawa przed
trybunałem trzydziestu bogów egipskich pod przewodnictwem Pana Wszechrzeczy-
Atuma-Re ( Re) . Nie było zgody wśród boskich sędziów , a zainteresowane
strony ani myślały o pojednaniu.
Gdy naprzykład Szow , syn Re , zaczął nalegać na Re aby koronę Egiptu włożył
na skronie Hora , wahający się czy też skrycie sprzyjający Setechowi Re
odwołała się do popierającego go kozła Mendes . Mendes poradził aby przekazać sprawę bogini Neit ( bogini wojny) która poleciła bardzo rozsądne rozwiązanie :
oddać urząd Ozyrysa Horowi , a Setechowi na pociechę powiększyć majątek i
dać za żony księżniczkę arabską Anat i księżniczkę fenicką Astarte.
Wstawiennictwo Neit za Horem rozwścieczyło Re. Wbrew nastrojom i woli pozostałych sędziów nazywała Hora żółtodziobem ,któremu kapie z ust mleko
matki. W odpowiedzi spotkał się z ironicznymi docinkami , co tak go uraziło ,
że wycofał się do swego namiotu i tam przeleżał bezczynnie długi czas.
Na rozprawę zdołała go dopiero ściągnąć córka Hator ,Pani Południowej Sykomory,
udobruchawszy go nieprzystojnym pokazaniem kobiecych wdzięków.
Na rozprawie Re poparł Setecha. Podniósł się hałas , ale wszystkich malkontentów
przekrzyczała Izyda , powołując się na głos Neit . Zdenerwowany Setech
oświadczył, że nie pojawi się ponownie przed trybunałem i będzie zabijał
maczugą po kolei wszystkich bogów , jeżeli tylko Izyda zacznie się znów
wtrącać do procesu .
Nie byłoe rady , Re polecił zorganizować wyjazdową sesję trybunała na Środkowej
Wyspie w Górnym Egipcie i przykazała surowo przewoźnikowi Antejowi , aby
nie przeprawiał żadnej kobiety podobnej do Izydy.
Zgromadzeni na Środkowej Wyspie bogowie pokrzepili się własnie boskim
chlebem przed czekającą ich ciężką sprawą dynastyczną .
Mieli do rozwiązania nie łatwy dylemat : albo przekazać tron pełnoletniemu
i doświadczonemu kuzynowi Setechowi , albo niedoświadczonemu dziedzicowi
w linii prostej , Horowi.
Natomiast odsunięta od obrad Izyda n ie traciła czasu. Pod postacią staruchy
omotała przewoźnika kłamliwą opowieścią synku - pasterzu na Wyspie i
dopełniła dzieła przekupstwem w postaci złotego pierścienia.
Dostała się na wyspę , przekształciwszy się w uroczą młodą ślicznotkę ,
obałamuciła z kolei Setecha tak , że ten straciła zupełnie dla niej głowę
i pozwoliła się uprowadzić na stronę . Tak chytrze przedstawiła mu bajeczkę
o niecnym stryju i biednym sierocie wyzutym ze schedy , że Setech głośno
wyznał , że sprawiedliwość jest po stronie młodego sieroty.
Czarodziejka tylko czekała na to bezwiedne samopotępienie . Rozgłosiła
natychmiast pod postacią ptaka - kani istitny sens wypowiedzi Setecha.
Z płaczem i ze skargą poszedł zły Setech do swego opiekuna Re , który jednak
musiał przyznać , że sam na siebie wydał wyrok .
Swą złość wyładowała na przewoźniku Anteju i za nieposłuszeństwo i chciwość
obciął mu palce u nóg.
Na najbliższym posiedzeniu trybunału Re zaproponował przysądzenie urzędu
Ozyrysa jego synowi Horowi.
Przywiedziony do ostateczności przewrotny i silny Setech zdołał wymóc na Re,
żeby rozstrzygnął rodzaj sądu bożego. Niech obaj pretendenci do tronu
zmienią się w hipopotamy i zanurzą się w fale Nilu: który z nich wytrzyma
pełne trzy miesiące pod wodą , ten dostanie urząd Ozyrysa.
I w ten pojedynek na wytrwałość umiała się wmieszać czujna Izyda.
Chwyciłą harpun z liną i cisnęła w to miejsce rzeki , gdzie miała się znajdować
Setech , ale trafiła w swojego syna , Hora. Dopiero następny rzut dosięgnął
Setecha. Zdołał jednak wzbudzić u niej litość, tak że uwolniła go razem z
synem Horem. Tego było już Horowi za wiele. Raniony przez matkę i w dodatku
zdradzony przez nią ( bo uwolniła Setecha ) porwała się na Izydę i jednym cięciem pozbawił jej głowy . W wymierzeniu kary na wyrodnym synie ubiegł
innych sam setech który wyłupił Horowi oczy.
Dopiero Hathor przywróciła mu wzrok za pomocą mleka gazeli.

Ostatesznie urząd Ozyrysa został przysądzony Horowi .



Napisa: Sari_Aris w May 3 2005, 04:49 PM
ehhhhh kogel mogel wink.gif ,prosze o nastepny mit biggrin.gif

Napisa: simisti w May 3 2005, 06:22 PM


Tak ....mity ozyryjskie są bardzo skomplikowane żeby nie rzec
pogmatwane ....następnym razem mit grecji .

Napisa: Lunaris w May 4 2005, 05:45 PM
Mało czytywałam egipskie mity, więc nieźle, chociaż faktycznie zakręcony.

Napisa: simisti w May 4 2005, 07:15 PM
Mitologia grecka .

Mit o królu Atamasie , królowej Nefele i złotym runie.

W starożytnym mieście Orchomenos rządził król Atamas , któremu
żona Nefele urodziła dwoje dzieci : synka Fryksosa i córeczkę Helle.
Po śmierci Nefele Atamas ożenił się z Ino . Ino była zła macochą i chciała
się pozbyć pasierbów . Namówiła zatem kobiety z Orchomenos , aby
ziarno przeznaczone na zasiewy spażyły wrzątkiem i w ten sposób
sprowadziły na kraj klęskę nieurodzaju. Gdy zboże nie wzeszło Atamas
posłał do wyroczni delfickiej z zapytaniem , co czynić, aby odwrócić
gniew boży. Ino przekupiła posłów , którzy zanieśli królowi odpowiedź,
jaką im przygotowała : bogowie domagają się ofiary z dzieci królewskich .
Ale i Nefele czuwała . Dusza matki zjawiła się Fryksosowi we śnie i kazała
mu wraz z siostrą uciekać. W nocy mieli wyjść za miasto , gdzie będzie na
nich czekać baranek , który ich zaniesie , gdzie zechcą . Fryksos zbudził
się natychmiast , a ponieważ jego mała siostrzyczka spała , wziął ją na
ręce i wyszedł z miasta. Z daleka już posłyszał beczenie baranka.
Było to zwierzę cudowne , boskiego pochodzenia, całe pokryte złotym runem,
umiało przemawiać głosem ludzi i latać w powietrzu.
Dzieci wsiadły mu na grzbiet i trzymając się złotej wełny pojechały.
Baranek wzbił się w powietrze , przelatywał ponad górami , rzekami i
wyspami. Lecz w wąskiej cieśninie , która oddziela brzegi Azji od Europy,
zerwała się gwałtowna burza. Mała Helle , strwożona wzdętymi falami i
wyciem huraganu , straciła przytomnośc i spadła do morza , które od
jej imienia nazwano Hellespontem.
Fryksos wylądował w Kolchidzie nad Morzem Czarnym , gdzie żył spokojnie
do końca swoich dni. Baranka chował , dbał o niego , aż się zestarzał i sam
prosił , aby go zabić. Fryksos złożył go w ofiarze Dzeusowi a złote
runo zawieszono na złotym dębie w świętym gaju Aresa.
Złote runo było talizmane przynoszącym szczęście .
Jak wiemy, w poszukiwaniu złotego runa , wyjechała ekspedycja pod
dowództwem Jazona .
Żeby go zdobyć musiał Jazon zaorać Pole Aresa pługiem zaprzągnietym
w dwa spiżowe byki z nozdrzy których buchał ogień .Potem posiał
zęby smocze , pokonał mężów zbrojnych , którzy z tych zębów wyrośli.
Po pokonaniu żołnierzy .....pozostanie mu tylko smok , który pilnuje
złotego runa .

Czy Jazon pokona smoka i zdobędzie złote runo???? ...hmm...ale to już jest
inna historia .







Napisa: Lunaris w May 5 2005, 10:00 AM
Z mitologii greckiej byłam zawsze dość mocna chociaż muszę przyznać, że gdy to czytałam stwierdziłam jak dużo wyleciało mi z pamięci. smile.gif

Napisa: Sari_Aris w May 14 2005, 11:03 PM
Simisti napisz jakies kolejne opowiadanko jakis micik co? smutnawo mi i bym sobie poczytala sad.gif

Napisa: simisti w May 16 2005, 07:36 PM

Mity greckie ; mit o Psyche.

Była sobie królewna która miła na imię Psyche co po Grecku znaczy : dusza.
Była tak śliczna , że jej poddani modlili się do niej zapominając o boginii
Afrodycie. Obrażona boginii wezwała do siebie Erosa i kazała mu w sercu
Psyche obudzić miłość do najszkaradniejszego potwora , jaki chodził po ziemi.
Lecz Eros, ujrzawszy królewnę , sam się w niej zakochał i dał jej w prezencie
cudowny pałac. Przychodził do niej w nocy i upominał , aby nigdy nie starała
się poznać, kim on jest, bo gdy zobaczy jego twarz, zaczną się dla niej dni
niedoli. Siostrom swoim , którym to opowiadała , szydziły z niej , mówiąc,
że jej kochanek jest zapewne okropnym smokiem . Mówiły tak bo
bardzo jej zazdrościły . Psyche im uwierzyła.
Nie mogąc pohamować ciekawości , pewnej nocy, gdy Eros spał, zapaliła
lampę oliwną i podeszła do łóżka .
Oczarowana nieziemską pięknością , zadrżała i kropla gorącej oliwy
spadła na ramię boga. Eros obudziła się i znikł. Wraz z nim znikł cudowny
pałac i królewna została sama na dzikiej pustej skale .
Afrodyta mściła się na niej zsyłając zgryzote , ból i mękę.
Ale Eros, który zawsze ją kochał , niósł jej pomoc i pociechę .
Na koniec ulitował się nad nimi sam Dzeus i przyjął Psyche na Olimp, gdzie
odbyły się jej zaslubiny z Erosem - Bogiem miłości.



Napisa: simisti w May 17 2005, 05:39 PM
Legenda o Świętym Graalu.

"Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc:
Pijcie z niego wszyscy, bo to jest Krew Przymierza, która za wielu będzie
wylana na odpuszczenie grzechów" (Mt 26, 27-28).

Żaden obiekt nie budził tylu emocji, tylu kontrowersji, tylu marzeń.
Opowieść o nim ciągnie się przez wieki - poczynając od eposów
rycerskich rodem ze Średniowiecza,poprzez opracowania autorstwa
tak poważnych badaczy, jak i hochsztaplerów oraz
różnych cwaniaczków.

Czym tak naprawdę jest ów Graal?
Co oznacza słowo "graal"
Niektórzy wskazują na łacińskie słowo "gradualis" ("stopień") jako źródłosłów.
Według tych badaczy Graal może być postrzegany jako kolejny stopień...
Czego?
A może Graal jest tylko nazwą kolejnego poziomu wtajemniczenia w
sekretnym spisku, dążącym do przejęcia władzy nad światem?
A może, zgodnie z hinduistycznymi tradycjami,Graal to jeden ze
szczebli, po których wspinamy się dążąc do nirwany?
Inni etymolodzy twierdzą, że słowo da się przetłumaczyć jako "naczynie"
(inne wersje:"talerz", "puchar"), co bardziej odpowiadałoby
najpopularniejszej chybaspośród wizualizacjiGraala. Teoria ta oparta
jest na słowie "gradule", obecnym w języku starofrancuskim oraz łacinie.
Nie stopień, nie naczynie, ale "Sang Real" - Krew Królów. Tak według
niektórych brzmi prawidłowa odpowiedź na pytanie o pochodzenie
słowa. Według tych uczonychprawdziwym Graalem jest
pochodzenie- geny Jezusa Chrystusa i jego rodu, legitymującedo
uznania się za Nadczłowieka.
Jaka była historia Graala ?
Pierwsza wersja mówi o tym , że Graal został wykonany przez
Józefa z Arymatei, który przyszedł na Golgotę, umieścił go u
stóp Jezusa i zebrał do niego tyle krwi Zbawiciela, ile tylko mógł.
Na koniec Józef przybył do Brytanii i na łożu śmierci wydał instrukcje,
aby Graal, do którego zebrano krew Jezusa pozostał w posiadaniu jego
bezpośrednich potomków.
Inna wersja jest taka, że po zgodzie Piłata na pogrzebanie Jezusa,
Józef z Arymatei otrzymuje od niego kielich, którego Jezus używał
podczas Ostatniej Wieczerzy. Do tego kielicha Józef zbiera też kilka
kropli krwi Jezusa. Kiedy Żydzi odkrywają, że w grobie nie ma ciała,
Józef zostaje oskarżony o ukrycie go i wtrącony do więzienia. Józefowi
ukazuje się w więzieniu zmartwychwstały Chrystus. Zwraca Józefowi
kielich zabrany przez Żydów, wydając polecenie, aby został strażnikiem
tej świętej relikwii. Jezus uczy rownież Józefa odprawiania mszy.
Ostatecznie Józef, uwolniony z więzienia po zburzeniu Jerozolimy w 70 r.,
ucieka ze swoim szwagrem Bronem do Brytanii. Potomkowie Brona noszą
kolejno tytuł Strażników Graala .
W gruncie rzeczy początki chrześcijaństwa w Brytanii są owiane tajemnicą.
Jak się wydaje wiara w Chrystusa przyjęta została na Wyspach Brytyjskich
zdumiewająco szybko i bez oporów. Znawcy mówią nawet, że religia celtycka
ułatwiła zaszczepienie tam chrześcijaństwa, gdyż druidzi odnajdywali w
chrześcijaństwie idee i pojęcia, które były pokrewne ich wierzeniom. Być może
faktycznie u początków znajduje się postać Józefa z Arymatei? A jeśli tak,
czy można wykluczyć, że miał on ze sobą kielich Jezusa?
W 327 roku na polecenie matki cesarza Konstantyna Wielkiego,
cesarzowej Heleny, przeprowadzono w Jerozolimie poszukiwania
relikwii, w miejscu, gdzie znajdował się grób Jezusa. Wydobyto
wówczas kielich, który - zdaniem cesarzowej - należał do Marii
Magdaleny, a ona zebrała do niego kilka kropel krwi Jezusa.
Nie zachowały się żadne przekazy na temat dalszych losów tego kielicha,
jeśli nie liczyć relacji greckiego historyka z V w., Olimpiodorosa,
który pisał, iż po złupieniu Rzymu przez Wizygotów w 410 r. kielich
przewieziono do Brytanii. Być może istnieje jakiś związek między
kielichem Marii, a świętym Graalem.
Gdyby historycznie istniejący przedmiot, zwany kielichem Marii,
rzeczywiście zainspirował motyw Świętego Graala jako kielicha Chrystusa
z Ostatniej Wieczerzy, oznaczałoby to, ze opowieść o przywiezieniu
Graala do Brytanii przez Józefa z Arymatei jest nieprawdziwa.
Wszystko to są jednak tylko hipotezy. Nie znamy prawdy o Graalu.
Jeszcze tu warto wspomnieć o wątku zakonu Templariuszy i teorii,
że to oni posiadali Graala.


Wcześniej w jego posiadanie wszedł słynny zakon Katarów, który
uznawał Boga dobrego (duchowego) i Boga złego (materialnego).
Otóż wg Katarów Bogiem złym był Bóg w którego dziś wierzą chrześcijanie,
ponieważ to podobno właśnie on stworzył świat i wszystkie otaczające
go rzeczy, Jezusa oni uznawali ponieważ miał on niby ukazać,że ludzie
się mylą co do Boga. Drugą sprawą był fakt, iż Katarzy nie uznawali
dziewictwa Maryi, uznawali ją za kobietę bardzo pobożną ale nie uznawali
jej dziewictwa. Jak wiemy Katarzy byli zaatakowani przez krzyżowców
po to by wyparli się swych poglądów lub mieli zginąć. Katarzy poprosili o
kilka dni do namysłu. Te dni były dla Katarów dniami świątecznymi tzw. dni
Graala. Przekazali oni wówczas Graala templariuszom bo Ci jako jedyni
Krzyżowcy nie atakowali ich.
Aktualnie sądzi się że Święty Graal znajduje się w Francji, Hiszpanii
lub Portugalii.

Inna, bardziej wspólczesna teoria, głosi, iż Graal był... materiałem
radioaktywnym.Wskazywano na opisywane w eposach i podaniach
właściwości Graala -jasne światło (promieniowanie!), właściwości,
tak lecznicze, jak i groźne dla człowieka -osoby "niegodne" przebywając
zbyt długo w pobliżu Graala zapadały na dziwną chorobę (białaczka?),
lub umierały w mękach.
Fascynację Graalem zauważalną u Hitlera oraz jego organizacji
Ahnenerbe ("Dziedzictwo"), filii SS zajmującej się tego typu
badaniami, tłumaczono możliwością zastosowania Graala jako
Wunderwaffe,która miała doprowadzić Rzeszę do zwycięstwa.

Napisa: Ivenaximburg w May 17 2005, 10:22 PM
Przeczytałam z dużą przyjemnośćią biggrin.gif

Napisa: simisti w May 18 2005, 06:21 PM


Bardzo dziękuję . biggrin.gif

Napisa: Sari_Aris w May 20 2005, 10:35 PM
,,MIT O TEOFANE ''


Teofane ,corka Bisaltesa ,byla bardzo piekna dziewczyna .
Poniewaz wielu było zalotnikow ,ktorzy prosili ojca o jej reke ,Posejdon porwał ja i wywiozł na wyspe Krumissa .Kiedy zalotnicy dowiedzieli sie ,w jakim miejscu przebywa ,wzieli okret i popłyneli na wyspe .Kiedy tylko Posejdon ich zobaczył ,zamienił sliczna Teofane w owieczke ,siebie zas w barana ,a wszystkich mieszkancow wyspy w owce .Przybyli na wyspe zalotnicy ,nie dostrzegłszy zadnej ludzkiej istoty ,zaczeli zabijac owce i zjadac je .Posejdon ,widzac ,ze zjadali ludzi zamienionych w owce ,zamienił zalotnikow w wilki .Sam zas ,jako baran ,połaczył sie z Teofene ,zas z ich zwiazku narodził sie baranek o złotym runie ,ktorego przeznaczeniem było przeniesienie Friksosa do Kolchidy ,a ktorego runo zostało potem zabrane przez Jazona .



ufffffffffffffffff wariat.gif SIMISTI podziwiam cie jak piszesz te mity chetnie je czytam ale dzis sprobowalam cos nabazgrac no i jedno jest pewne TY JESTES W PRZEKAZYWANIU TYCH MITOW LEPSZA ja sie zmeczylam mimo ze mit krotki przerazony.gif

Napisa: Damned w May 21 2005, 01:51 AM
ja również lubię czytać to co pisze Simisti. spoko.gif

Napisa: simisti w May 21 2005, 09:18 PM
Mmmmm.....miło mi bardzo .....jesteście Wszystkie Kochane.

przytul.gif przytul.gif

kwiaty.gif kwiaty.gif kwiaty.gif kwiaty.gif kwiaty.gif kwiaty.gif kwiaty.gif kwiaty.gif

love.gif love.gif love.gif love.gif love.gif love.gif love.gif love.gif love.gif

Napisa: Lunaris w May 22 2005, 09:44 AM
No to teraz pewnie czekamy na kolejną ciekawą historię, Simisti. smile.gif

Napisa: Sari_Aris w May 31 2005, 07:24 PM
TĄ HISTORIE ZAPEWNE WSZYSCY ZNAJA JEDNI UWAŻAJA TO ZA MIT INI ZA LEGENDĘ A JESZCZE INNI ZA PRAWDĘ KTÓRA MA SIĘ OBJAWIĆ ALE CZY JEST TO MIT ,LEGENDA ,CZY PRAWDA- TO JUZ ZALEŻY OD PUNKTU WIDZENIA INDYWIDUALNEJ OSOBY.


,,ZMIERZCH BOGÓW''


Tak jak powiedziano ,przyjdzie czas końca ,poprzedzony ,,Monstrualną Zimą '',składajacą się z trzech wyjątkowo lodowatych zim ,nie przerwanych letnią porą .Bracia będą walczyć i zabijać się między sobą ,więzy krwi nie bedą respektowane ,popełniane bedą okrucieństwa i cudzołóstwa.Nastanie era wiatrów i wilków ,w której prawa ludzkiej litości nie bedą juz miały żadnego znaczenia .Póżniej nastanie rzecz straszna :jeden z wilków połknie Słońce ,a drugi Księżyc .Z nieba znikną gwiazdy .Ziemia i skały będą drżec do tego stopnia ,że drzewa zostaną wyrwane z korzeniami ,a góry zawalą się .Rozerwie się łańcuch ,który więzi wilka Fenrira ,uwalniajac go .Ogromna masa wody runie na swiat ,a z niej powstanie Wąż Swiata .Diabelski statek Naglfar ,zbudowany z paznokci umarlych ,będzie żeglować po wodach kierowany przez giganta Hrymra .Wilk Fenrir z rozwartą paszczą ,ktorej dolna część dotyka ziemi ,a górna dosięga nieba ,będzie kroczył naprzód i siał grozę .Z nosa i oczu będzie ział ogniem , a Wąż będzie wypluwał tyle jadu ,że niebo i ziemia zostaną nim zbryzgane .Zawalą się niebiosa ,z ktorych wyjdą dzieci Muspell, królestwa ciepła ,poprzedzone przez Sustra .Ogniste oddziały Muspell dojdą do równiny Vigridhr i tam spotkają sie z wilkiem Fenrirem i z Wężem Świata. Do nich dołączy Loki,również i on wolny ,z dziećmi piekieł ,oraz Hrymr,przywódca Lodowcowych Gigantów .Wtedy Heimdallr zadmie z calych sił w róg Gjallarhorn,ażeby zebrać wszystkich bogów .Odyn uda się do zródła Nimir ,aby prosić o radę dla siebie i swoich ludzi .Ygggrasill,Jesion Świata ,Kosmiczne Drzewo ,zacznie drżeć ;a wszystkie zakątki nieba i ziemi zdejmie strach .Bogowie i herosi wezmą broń i wyjdą z Walhalli przez pięćset czterdzieści bram ,a każdą z nich przejdzie ośmiuset wojowników ,maszerujac w stronę pola .Na ich czele będzie szedł Odyn w pozłacanym hełmie ,w lśniącej zbroi ,trzymając miecz Gungnir .Wezwie na pojedynek wilka Fenrira ,podczas gdy Thor bedzię walczylłz Wężem, a Frey zostanie zabity przez Surtra.Piekielny pies Garmr uwolni się z Gnipahellir i będzie walczył przeciwko Tyrowi ,i pozabijają się nawzajem .Również Thor,po zabiciu Węża ,przejdzie wycieńczony dziewięć kroków i skona ,otruty jadem którym splunał na niego wąż .Wilk pożre Odyna i taka będzie jego śmierć .Ale Vidharr przystąpi do niego ,przygwozdzi nogą dolną szczękę potwora ,ręką uniesie jego górną szczękę ,doprowadzając Wilka do smierci .Loki będzie walczył przeciwko Heimdallrowi i obaj zginą .Na koniec Surtr podloży ogień pod ziemię ,a jego płomienie dosiegną nieba i cały świat spłonie .



OK TO WSZYSTKO JAK KTOS MA OCHOTĘ TO ZAPRASZAM DO INTERPRETACJI wink.gif

Napisa: Lunaris w Jun 1 2005, 03:35 PM
Hmm. Wbrew pozorom jakby spojrzeć na ten mit pod kontekstem przenośni i symbolik charakterystycznych dla przepowiedni wieszczów to nie byłoby to wcale takie nierealne. Istnieją kataklizmy mogące wywołać takie anomalie klimatyczne i zniknięcie ciał niebieskich, a "wojna bogów" też jest motywem dość znanym.

Napisa: simisti w Jun 1 2005, 06:51 PM
Sari ,

pieknie napisałaś ten mit/nie mit....śliczna opowieść .





kwiaty.gif

Napisa: Sari_Aris w Jun 8 2005, 11:08 AM
QUOTE (simisti @ Jun 1 2005, 06:51 PM)
Sari ,

pieknie napisałaś ten mit/nie mit....śliczna opowieść .





kwiaty.gif

dziekuje kochana ,ale moze bys cos napisała co ? bo mi sie jakos nie chce ,wole czytac niz pisac wink.gif kwiaty.gif

Napisa: simisti w Jun 8 2005, 07:54 PM
Dla Ciebie Sari . kwiaty.gif kwiaty.gif kwiaty.gif


Mity greckie .
Przygoda miłosna Dzeusa.

„Dzeus zakochał się bez pamięci w pięknej królewnie
tebańskiej Semele i w postaci przystojnego młodzieńca
co noc zstępował z wyżyn olimpijskich do jej komnaty.
Szybko dowiedziała się o tej sielance zazdrosna Hera.
Przybrała swoją ulubioną postać mądrej ,dobrotliwej
staruszki i odgrywając rolę dawnej piastunki wślizgnęła
się do sypialni Semele.
Naiwna królewna zwierzyła się rzekomej niani ze swego
romansu z pięknym młodzieńcem , podajcym się za pana
Olimpu. Staruszka okazała niedowierzenie i poradziła
dziweczynie , by wystawiła na próbę tożsamość swego
kochanka.
Jeśli rzeczywiście jest tym, za którego się podaje , niech
ukaże się choć raz w pełnym majestacie .I niestety tak się
też stało . W środku nocy domowników wyrwał ze snu
przeraźliwy łoskot gromu , błyskawica rozdarła mrok i
w jej blasku ukazał się wśród chmur Dzeus z piorunem
w dłoni. Komnata Seleme stanęła w płomieniach , a nierozważna
królewna zmieniła się w garść popiołu. Nie zdołał on ocalić
Seleme , udało mu się jedynie zachować przy zyciu nie narodzone
jeszcze dziecię . Pan Olimpu donosił niedojrzały płód we
własnym udzie i w odpowiednim czasie wydał na świat
jako swojego syna Dionizosa.”


"Mity z pięciu stron świata" T.Margul

Napisa: simisti w Jul 18 2005, 06:14 PM
Legenda o królu Salomonie

Salomon był synem Dawida i Betsabee, który usunąwszy brata Adoniasza z tronu,
zajął jego miejsce i został królem. Jego ziemie sięgały od Eufratu i terenów
leżących powyżej Damaszku aż do Egiptu, z którym nawiązał bliskie kontakty.
Za pierwszą żonę pojął córkę faraona, jednego z ostatnich władców 21 dynastii,
który władał Egiptem w latach 1087 do 945 p.n.e. Zaznaczyć należy, że król nie
był monogamistą i zgodnie z podaniem, posiadał siedemset żon, córek władców
zaprzyjaźnionych państw oraz 300 blink.gif nałożnic oddanego kultowi obcych
bogów. Były wśród nich Sydonitk , Moabitki, Ammonitki, Edomitki i itd.
Z zapisów w Starym Testamencie wiemy, że był wielkim władcą, mądrym
dyplomatą i sędzią, zasługując w pełni na szacunek i cześć. Znany był z
wydawania sprawiedliwych wyroków.
Do tego mądrego władcy około 1000r p.n.e. zwróciła się Makeba , królowa Saby,
państwa zwanego przez Greków Arabią Szczęśliwą - Arabia Felix. Chrześcijańskie
legendy opisują ją jako czarnoskórą piękną Afrykankę, Królowa przybyła wraz ze
swą świtą, aby poprzez zagadki wybadać mądrość króla i zasięgnąć u niego
porady.

Jej państwo, Saba ze stolicą w Marib, znajdowała się prawdopodobnie na południu
Półwyspu Arabskiego, na terytorium obecnego Jemenu. Półwysep Arabski słynął
z bogactwa złota i drogich kamieni. Wysoki poziom dobrobytu kraj zawdzięczał
uprawie roli, opartemu na sztucznym nawadnianiu gleb oraz pośrednictwu w
handlu między krajami basenu Morza Śródziemnego a Dalekim Wschodem.
Poprowadzenie nowych szlaków handlowych przez Zatokę Perską, dzisiejszy Irak
i Syrię w II w p.n.e. doprowadziło do upadku królestwa Saby. Z rodu Makeby
i jej syna poczętego z Salomonem, Menelika I, mieli się wywodzić późniejsi
władcy Etiopii.
Tak więc królowa Saby przybyła do Salomona, wioząc ze sobą złoto i kamienie
szlachetne, które ofiarowała władcy.
Etiopska legenda głosi, że Salomon zaprosił królową na bogate przyjęcie,
podczas którego podawał jej potrawy mające wzbudzić pragnienie. Po uczcie
król zaczął nalegać, aby została u niego na noc. Makeba zgodziła się pod
warunkiem, że ten nie będzie jej do niczego zmuszał. Salomon przyrzekł jej to
za obietnicę, że nie weźmie niczego z jego domu. Kiedy spragniona królowa
obudziła się w środku nocy, napiła się z dzbana, który król specjalnie postawił
przy jej łóżku, a wtedy król oskarżył ją o złamanie przyrzeczenia i zwolnił się
ze swojego. W ten sposób królowa poczęła Menelika I.
Znajomość z przepiękną murzynką trwała dłuższy czas. Królowa po powrocie
do swej krainy, przeszła na judaizm. Po pierwszej wizycie władca często
przyjeżdżał do królowej i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie odległość
2500 km, jaka ich dzieliła, a jaką przemierzał z niespotykaną w tamtych czasach
prędkością. Zastanawiające jest, w jaki sposób król dokonał tego w tak krótkim
czasie. Królowa Saby potrzebowała siedmiu lat, aby odbyć tą trasę.
Salomon tymczasem co miesiąc spędzał w Maribie trzy dni u boku ukochanej.
Wspominają o tym fakcie nawet Arabowie. Choć może zabrzmieć to irracjonalnie,
w literaturze odnaleźć można fragmenty wskazujące na posiadanie przez mędrca
swoistego samolotu.
Opierając się na etiopskiej legendzie Kebra Nagast czytamy, że podczas wizyty
królowej Salomon podarował jej drogie podarunki oraz pojazd powietrzny.
Teoretycznie więc jeżeli ujrzała pojazd i zapragnęła go, Salomon uległ jej i
dołączył go do prezentów. Potwierdzeniem tych słów zdaje się być kolejna
historia związana z władcą Jerozolimy i jego synem.
Salomon był w posiadaniu Arki Przymierza, ofiarowanej mu przez Boga.
Arka została potem wykradziona przez Menelika I, władcy Etiopii oraz syna
Makeby i Salomona. Jej wyobrażenie, czyli tabot do tej pory znajduje się na
każdym ołtarzu Kościoła Etiopskiego.

W Kebra Nagast znaleźć można opis czynów Menelika, który wykrada Arkę
Przymierza. Chłopak podróż z Etiopii do Jerozolimy odbywa karawaną, natomiast
drogę powrotną na pokładzie wozu, poruszającego się po niebie i mknącego z
bardzo dużą prędkością:
Na to wygląda , że Menelik zabierając Arkę, porwał i pojazd, należący do ojca.

Jak czytamy w Biblii, kiedy Salomon się zestarzał, zaczął składać pokłony
bożkom, w które wierzyły jego liczne małżonki i Bóg rozgniewał się na niego.
Czas panowania Salomona to czterdzieści lat, od 970 do 931 roku. Gdy umarł,
pochowano go w mieście Dawidowym, w Jeruzalem. Po nim panowanie objął
jego syn, Roboam.
Legenda głosi , że król Salomon zostawił po sobie ogromne bogactwa oraz
kopalnie złota......Kopalnie Króla Salomona.

Napisa: BloodHead w Aug 9 2005, 08:40 PM
Cześć. Sorki ze to dodaje ale mi sie spodobało dry.gif . Jest to mit Indyjski. Dorwałem to gdzies na necie i postanowiłem wkleić. Mam nadzieje że sie niegniewacie. unsure.gif

O królu Pururawasie i apsarze Urwasi

Król Pururawas, będąc na polowaniu wraz ze swoją świtą, usłyszał wołanie o pomoc. Zerwał się na równe nogi i popędził w kierunku, z którego dobiegały krzyki. Zastał tam dwie bezbronne apsary, uprowadzone przez obrzydliwe demony. Król rzucił się dzielnie na maszkary i wraz ze swoimi służącymi zabił je i uratował piękne nimfy. Kiedy tylko wszyscy się uspokoili, a Pururawas złapał oddech, spojrzał na jedną z apsar... i zakochał się w niej po uszy na widok jej pięknej twarzy.

Błagam cię! - krzyczał, padając na kolana. - Zostań moją kochanką! Będę dla ciebie dobry, dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz!

Nimfa zgodziła się, przedstawiła jako Urwasi, ale postawiła królowi jeden warunek: nie będzie musiała oglądać nagiego ciała Pururawasa.

Po niedługim czasie sypiania z królem, Urwasi zorientowała się, że zaszła w ciążę. Tymczasem Gandharwowie, partnerzy apsar, chcieli odzyskać piękną nimfę dla siebie. Uknuli więc spisek, który miał na celu jej powrót do nich...

Urwasi miała dwa ukochane jagniątka (dostała je od Pururawasa), które nocą trzymała przy swoim łożu. Pewnego wieczoru gandharwowie zakradli się do sypialni króla i Urwasi i zabrali jedno z jagniąt. Po przebudzeniu z niespokojnego snu nimfa zauważyła brak jagnięcia i rzekła głośno z niezadowoleniem:

Nie mogę tego zrozumieć, Pururawasie. Jak ktoś mógł ukraść moje jagnię, gdy "mężczyzna i bohater"spał obok mnie?

Król przemilczał odpowiedź.

Następnej nocy gandharwowie zabrali drugie jagnię, co spotkało się z podobnym komentarzem Urwasi. Tym razem król zerwał się z łoża, bo nie mógł już znieść zarzutu, że nie jest prawdziwym mężczyzną, chcąc schwytać złodziei. Jednak gandharwowie rozświetlili niebo błyskawicami i Urwasi ujrzała swego kochanka nago. W tej samej chwili, zgodnie z wcześniejszym przyrzeczeniem, nimfa znikła.

Pururawas nie mógł jednak ścierpieć tęsknoty za ukochaną i wyruszył na jej poszukiwanie. Traf chciał, że znalazł ją pod postacią łabędzia pływającą po jeziorze w stadzie innych łabędzi-apsar. Prosił i błagał Urwasi, żeby do niego wróciła, ale nimfa odmówiła. Ostatecznie obiecała mu, że będzie mógł spędzić z nią ostatnią noc w roku i zobaczyć syna. Gdy nadeszła ostatnia noc w roku, gandharwowie zabrali Pururawasa do złotego pałacu i przyprowadzili do niego Urwasi. Nimfa powiedziała królowi, że następnego ranka gandharwowie obiecają mu spełnienie jednego życzenia.

W takim razie, o co, twoim zdaniem, powinienem ich prosić? - zapytał król.
Spróbuj zostać gandharwą - odrzekła nimfa.

Następnego ranka Pururawas postąpił zgodnie z radą Urwasi. Wtedy gandharwowie dali mu naczynie ze świętym ogniem i polecili wrócić do domu, po czym złożyć ofiary.
Po powrocie do domu król pozostawił na chwilę ogień i ten zniknął. W miejscu, gdzie go zostawił, wyrosły dwa drzewa. Gandharwowie powiedzieli Pururawasowi, by ponownie rozpalił ogień, pocierając o siebie dwa kawałki drewna, po jednym z każdego drzewa. Roznieciwszy ogień, król złożył w nim ofiary i spełniło się jego życzenie bycia gandharwą. Odtąd już na zawsze żył szczęśliwie z Urwasi.

Napisa: simisti w Aug 9 2005, 09:31 PM
QUOTE (BloodHead @ Aug 9 2005, 07:40 PM)
Cześć. Sorki ze to dodaje ale mi sie spodobało dry.gif . Jest to mit Indyjski.


Bardzo fajny mit .... nie musisz przepraszać .

Po to założny jest ten temat aby przypomnieć o mitach o których
słyszeliśmy oraz prezentować mity całkiem nieznane .

Jedne i drugie są śliczne i.......warto poczytać .



Napisa: BloodHead w Aug 9 2005, 09:46 PM
Dzieki smile.gif Jak znajde jeszcze jakis fajny to Napisze go tutaj. dry.gif

Napisa: BloodHead w Aug 11 2005, 12:26 PM
Dorwałem to i mi sie spodobało ( heh kto nieogladał filmu o Arturze?? ) smile.gif


Mity arturiańskie

Jak Artur stał się królem...


Artur był nieślubnym dzieckiem Uthera Pendragona i Igierny, małżonki kornwalijskiego księcia Gorloisa. Wychowywał się z dala od rodziców pod opieką czarownika Merlina. Po śmierci Uthera Pendragona rycerze i możnowładcy łamali sobie głowę nad tym, kto powinien zostać nowym królem. Postanowili udać się do Merlina. Czarownik powiedział im, że poznają następcę Uthera, gdy ten wyciągnie miecz, magiczną siłą utkwiony w skale, który wcześniej z niewyjaśniony sposób pojawił się w Londynie. Wielu rycerzy próbował wyrwać miecz ze skały, ale nie mogli go nawet ruszyć. Po kilku latach Artur przybył do Londynu, by po raz pierwszy obejrzeć turniej rycerski. Rycerz, którego Merlin wyznaczył na strażnika chłopca miał wziąć udział w turnieju, ale zorientował się, że nie ma miecza, posłał, więc Artura, żeby mu jakiś przyniósł. Nie zdając sobie sprawy ze znaczenia miecza tkwiącego w skale, Artur wyciągnął go i wręczył zdumionemu rycerzowi. W ten sposób znalazł się następca Uthera Pendragona. Nawet wtedy byli jednak rycerze, którzy nie chcieli zaakceptować Artura jako króla. Tylko dzięki pomocy Merlina młody władca zdołał pokonać przeciwników i przywrócić pokój w Brytanii. Bardzo wcześnie Artur przekonał się, w jak wielkim stopniu zależny jest od magii. Gdy kiedyś bez powodu dobył miecza przeciw jednemu ze swoich rycerzy, z przerażeniem stwierdził, że głownia jest strzaskana. Merlin uratował go, zsyłając na rycerza sen, gdyż w innym razie Artur byłby bezbronny. Pogrążony w rozpaczy król szedł brzegiem jeziora, gdy ku swemu zaskoczeniu ujrzał wynurzającą się z wody rękę trzymającą inny zaczarowany miecz.


Był to słynny Ekskalibur, który zgodnie ze słowami Pani Jeziora, wręczającej go Arturowi, miał stać się niezawodnym oparciem dla króla. Odzyskawszy broń i pewność siebie, Artur został wielkim królem. Pokonał anglosaskich najeźdźców, pomógł szkockiemu królowi Leodegrance?owi w jego zmaganiach z przybyszami z Irlandii. W zamian za pomoc Leodergance?owi Artur mógł zaręczyć się z jego córką Guinevere. Początkowo Merlin sprzeciwiał się temu małżeństwu, ponieważ wiedział, że Guinevere kochała Lancelota, najprzystojniejszego z rycerzy Okrągłego Stołu. Później jednak pobłogosławił małżonków i - według jednej wersji mitu - dał Arturowi w prezencie ślubnym Okrągły Stół. Jednakże królowa i Lancelot wkrótce zostali kochankami i gdy Artur dowiedział się o zdradzie swej żony, Lancelot uciekł do Bretanii. Artur ruszył w pościg za Lancelotem i obległ jego twierdzę. Oblężenie nie zostało jednak przerwane, bowiem do króla dotarły wieści, że jego siostrzeniec Mordred, zajął zamek w Camelocie i, rozsiewając pogłoski o śmierci króla w trakcie wyprawy do Bretanii zmusił nawet Guinevere do poślubienia go. Po powrocie do Brytanii Artur zwołał swych rycerzy do bitwy przeciw buntownikom. Zanim do niej doszło, uzgodniono, że król i jego siostrzeniec spotkają się między liniami obu wojsk, aby przedyskutować możliwość utrzymania pokoju. Ponieważ jednak nie ufali sobie wzajemnie, każdy z nich wydał swym wojskom rozkaz ataku, gdy tylko ujrzą, że ktoś dobywa miecza. Gdy jeden z rycerzy wyciągnął miecz, aby zabić węża, rozgorzała straszliwa bitwa, w której poległ kwiat brytyjskiego rycerstwa. Tylko dwaj rycerze Artura pozostali przy życiu na polu usłanym trupami i konającymi. Król Artur odniósł wprawdzie zwycięstwo, ale z powodu odniesionych ran musiał być zniesiony z pola bitwy przez owych rycerzy. Wiedząc, że zbliża się jego koniec, kazał wrzucić Ekskalibur z powrotem do jeziora, gdzie ramię w białym złotogłowiu zręcznie chwyciło miecz i znikło w wodzie. Następnie Artur wsiadł na zaczarowaną łódź i zniknął. W ostatnich słowach wyjaśnił, że rusza do Awalonu, gdzie wyleczy swe rany, zaś pewnego dania powróci, by jeszcze raz poprowadzić swój lud.





Napisa: simisti w Aug 16 2005, 07:54 PM
Mitologia germańska

Mit o bogu Loki.

Przewrotnym bogiem był jeden z Asów - Loki, przebiegły bóg-oszust.
Według Sturlusona, był on ładnym i miłym dla oka młodzieńcem, gwałtownie
zmieniającym nastrój i skłonnym do czynienia zła. Początkowo był postacią
pozytywną, jednak jego wyczyny wzbudzały zazdrość innych bogów. Z czasem
Loki stał się zgorzkniały i złośliwy z powodu niechęci, jaką zaczęli żywić do niego
bogowie. Sam również był zazdrosny o Baldra, ulubieńca bogów, o nieprzeciętnej
urodzie i mądrości, którego zranić mogła tylko jemioła. Za pomocą podstępu
Loki sprawił, że nieświadom niczego niewidomy Hod przeszył brata strzałą
z jemioły. Zrozpaczeni bogowie wysłali posłańca do krainy umarłych, by wykupił
Baldra. Bogini śmierci Hel zawyrokowała, że uwolni go pod warunkiem, że
wszyscy bogowie mieszkający w niebie uronią za nim łzę. Loki jako jedyny
odmówił opłakiwania Baldra i uniemożliwił mu powrót do świata żywych. Ciało
Baldra bogowie umieścili w łodzi, którą następnie podpalili. Zrozpaczona po
stracie męża Nanna rzuciła się za nim w płomienie. Tak też wyglądał rzeczywisty
pochówek wodzów kremowano na długich, puszczanych na wodę łodziach, w
których odpływali do Walhalli na spotkanie z Odynem. Starożytna ceremonia
pogrzebowa do dziś jest odtwarzana co roku na Szetlandach podczas święta
Up-Helly-Aa. Samoofiarowanie się Nanny również miało odbicie w rzeczywistości
żony i niewolnice zmarłych wodzów często z własnej woli dawały się przywiązać do
zwłok na łodzi i płonęły wraz z nimi.

Loki był synem olbrzyma Farbautiego i olbrzymki Laufey. Jego druga żona
Angrboda, niezwykle brzydka olbrzymka, urodziła mu dwóch synów: wilka
Fenrira i węża morskiego Jormunganda. Ze związku Lokiego i Angrbody narodziła
się również córka Hel. Za sprawą Odyna Hel stała się boginią śmierci
zawyrokował on, że będzie ona panią wszystkich zmarłych niehonorowo oraz
w wyniku chorób i ze starości. Hel zamieszkiwała w pałacu zwanym
"Zimny deszcz ze śniegiem", stąd władała Helheimem światem podziemnym
i Niflheimem Krainą ciemności.
Z przebywającymi w swym królestwie zmarłymi Hel musiała dzielić cokolwiek miała do jedzenia, na jej stole zaś gościł talerz o nazwie "Głód". Swą dziwną urodę
odziedziczyła częściowo po obojgu rodziców. Po ojcu połowę twarzy miała uroczą
i przyjemną dla oka, podczas gdy drugą połowę brzydką i zniekształconą jak u jej
matki. Od urodzenia była na wpół żywa od talii w górę jej skóra była zdrowa i
żywa, w dół zaś martwa. Opisywano ją również jako w połowie czarną jak noc i
w połowie białą jak śnieg. Tak jak jej starsi bracia, Hel dołączy do swego ojca
podczas Ragnarok, na czele swej armii zmarłych, by dopełnić przeznaczenia.

Bogowie zbyt późno zdali sobie sprawę, że przymykając oko na wybryki Lokiego,
tolerowali rozprzestrzenianie się zła po świecie. W końcu Loki został przykuty do
skały w jaskini. Towarzyszy mu wierna żona Sigin, która chwyta do kubka jad
żmii spływający na twarz skazańca. Gdy oddala się, by opróżnić kubek, targany
bólem Loki szarpie się, powodując trzęsienia ziemi. Loki i Sigin pozostaną w
jaskini aż do czasu Ragnarok, kiedy to właśnie Loki wraz z Hrymem poprowadzą
lodowe olbrzymy do boju przeciw Asom i ich sprzymierzeńcom na wyżynie Wigrid.
Przybędą oni na upiornym statku Naglfarze, zbudowanym z paznokci zmarłych.
By opóźnić budowę Naglfaru, a tym samym Ragnarok, Germanie dokładnie
obcinali zmarłym paznokcie przed złożeniem ich do grobu. Jednak ostateczna
bitwa jest nieunikniona, mimo że strażnik bogów Heimdall czuwa na Bifroście -
tęczowym moście prowadzącym do Asgardu, by w porę ostrzec o zbliżających się
olbrzymach. Wraz z zawaleniem się Bifrostu pod stopami olbrzymów zacznie się
zagłada germańskiego świata, który tak jak powstał, tak i zginie skąpany we krwi.



Napisa: Sari_Aris w Aug 16 2005, 08:02 PM
hmmmmmmmm biggrin.gif

Napisa: simisti w Aug 17 2005, 10:56 AM

A może ktoś z Was opowie jakąś swoją lokalną legendę . smile.gif ????

Napisa: BloodHead w Aug 17 2005, 11:32 AM
A więc ja opowiem historie która mi Babcia opowiedziała. Podono jest prawdziwa.

O krasnalu

Gdy moja babcia była młoda miała może z 13 lat to jak na tamte czasy wypasała swinie. Którejś nocy usłyszała wraz z kolezanka zawodzenie. że było ciemno bały sie podejśc. Nastepnej nocy zawołały kolegów bo same sie bały i poszły zobaczyć co to płacze. Gdy podeszli blisko zaboczyli ludzika wielkosci może kota który siedzial na złamanej gałezi i płakał głosno. oni postanowili pójść do kościoła i modlitwe zamuwić za to cos. Podobno nastepnego dnia znikło.


Mitów raczej nie ma tak gdzie ja jestem. legend też nie. ale jak sie o jakiejś dowiem to z chęcią napisze

Napisa: Shadow w Aug 23 2005, 10:57 AM
QUOTE (BloodHead @ Aug 17 2005, 10:32 AM)
A więc ja opowiem historie która mi Babcia opowiedziała. Podono jest prawdziwa.

O krasnalu

Gdy moja babcia była młoda miała może z 13 lat to jak na tamte czasy wypasała swinie. Którejś nocy usłyszała wraz z kolezanka zawodzenie. że było ciemno bały sie podejśc. Nastepnej nocy zawołały kolegów bo same sie bały i poszły zobaczyć co to płacze. Gdy podeszli blisko zaboczyli ludzika wielkosci może kota który siedzial na złamanej gałezi i płakał głosno. oni postanowili pójść do kościoła i modlitwe zamuwić za to cos. Podobno nastepnego dnia znikło.


Mitów raczej nie ma tak gdzie ja jestem. legend też nie. ale jak sie o jakiejś dowiem to z chęcią napisze

biggrin.gif ...

Napisa: Enodia w Oct 30 2005, 02:21 PM
A może znacie z mitologii melanezyjskiej bardziej obszerny mit o
dwoch postaciach
-Qat
-Qasavara

bo ja znam tylko podstawowe informacje ph34r.gif

Napisa: gc1 w Oct 31 2005, 11:13 PM
A ja zamieszczę jeszcze coś od naszych kochanych Greków - jeżeli już było, to przepraszam, powielam niechcący smile.gif .
Artemida była jedną z najpiękniejszych bogiń, bliźniaczą siostrą Apolla. Nigdy nie myślała o małżeństwie i na zawsze chciała pozostać dziewicą - jak wspaniała Atena, ulubiona córka Zeusa. Nigdy nie pozwalała spojrzeć na siebie młodym mężczyznom, o czym mógłby nam opowiedzieć młody Aktajon - niestety, zgubiła go jego własna nieostrożnośc i... podglądactwo wink.gif,
Był to jeden z najlepszych myśliwych w Grecji. Pewnego dnia, jak miał w zwyczaju, wyszedł na polowanie. Był to wyjątkowo obfity łów - zdobył wiele mięsa, a jego ukochane psy pomagały mu w tym z zadowoleniem.
Gdy słońce siegnęło zenitu, Aktajon stanął nad brzegiem lesnego strumienia. Uchylił parę gałęzi krzaków... Czekał go tam przecudny widok.
Przepiekna, młoda kobieta kąpała się nago ze swoimi towarzyszkami w czystej, źródlanej wodzie. Śmiały się razem, zabawiały się... Łowcę tak zainteresował ten obraz, że przesunął się dalej... i zdradził go trzask suchej gałązki.
Dziewczyna dostrzegła go. Nie mając pod ręką łuku, prysnęła nań wodą, niby żartem. Aktajon natychmiast zmienił się w jelenia. Gdy zastanawiał się, co począć, wytropiły go jego przyjacielskie psy, dopadły i rozszarpały.
Piekna kobieta była oczywiście Artemidą, która po polowaniu odpoczywała kapiąc się w leśnym strumieniu wink.gif.

Napisa: Mrooczek262 w Sep 11 2006, 10:25 PM
Nemes - a ty znasz jakieś legendy ?

Napisa: Enodia w Nov 13 2006, 07:09 PM
Mit o Orfeuszu i Eurydyce

Orfeusz był synem muzy Kaliope i króla Tracji. Potrafił grać na lutni tak pięknie,
że wszystko, co żyło, zbierało się wokół, by go słuchać. Eurydyka była jego ukochaną żoną, nimfą drzewną, która zmarła ukąszona przez żmiję. Zrozpaczony Orfeusz zrobił coś,
na co niewielu byś się odważyło - poszedł do Hadesu. W jego muzykę zasłuchał się Charon
i Cerber, a wzruszony Hades obiecał oddać Eurydykę. Był tylko jeden warunek - Orfeusz miał nie oglądać się za siebie. Niestety, śpiewak tak bardzo pragnął spojrzeć na ukochaną,
że niepomny przestróg odwrócił się. Zgodnie z umowa w tym momencie stracił ją na zawsze. Sam błąkał się potem po świecie, śpiewając o swojej rozpaczy.

Powered by Invision Power Board (http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)